czwartek, 21 września 2017

POSZUKIWANY

Zaginął w okolicznościach tajemniczych. Na czas pobytu Tymcia w żłobku zostawał sobie w szafce; gdy odbierałam Młodego , leciał jak na skrzydłach do szatni, wyciągał go i witał radosnym: "oooo, jeśt!". W piątek go nie było. I nie wiemy, czy przepadł w placówce, czy Andrzej go nie zabrał, gdy odprowadzał Tymka i zagubił się gdzieś w domu. No nie ma. Zginął. Przepadł.
Pogryziony, dziurawy (uparłam się, że nie kupię kolejnego). Nasz ostatni smoczek.

Ukochany "niumu, niumu!".

Szukał go Młody wytrwale. Całe dwa dni. Chodził za mną i zawodził płaczliwie, choć z wyczuwalną wyraźną pretensją:

"- Daj niumu, niumu!"
- Zgubił się. Nie mam
- Maś niumu niumu! W kosiku masz!"

- i wdrapywał się na łóżko, żeby przejrzeć wiklinowy koszyk stojący na półce, w którym faktycznie, czasami chowałam smoczek. A w związku z faktem, że tam go nie było, zaczynał znów:

"- Daj niumu niumu!
- Nie mam. Zgubił się.
- Maś!
- Nie mam
- W kiesieni mas!
- Nie mam!
- W tolbie maś?
-Nie mam!
W kultce maś!?
- Nie mam
- W siafce maś?

Aż zapomniał. I teraz, kiedy mu smutno, kiedy się popłacze, nadal żąda pocieszyciela, ale został nim...
pluszowy misio.



-


20 komentarzy:

  1. Gratuluje wytrwałości. U nas dopiero ze dwa miesiące temu sie udało ale w nieco bardziej hmmm traumatycznych okolicznościach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas po prostu podmienił sobie pocieszyciela z gumy ma pocieszyciela - maskotkę. Teraz zawodzi "daj misia !!!" Chodzi z tym swoim ukochanym miśkiem do żłobka, zostawia go sobie w szafce, przytula, gdy mu zle... Nie wiem ile misio jeszcze to zniesie bo już mocno jest styrany. No i dramat z kolei jak misio zginie...

      Usuń
  2. Chyba "zgubię" Fruzi smoczki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My naprawdę je pogubilsmy ( nie wspomnę o tym że ich ciągłe szukanie doprowadzało mnie do szału) tak więc nawet się ucieszyłam że problem sam się rozwiązał. Mój mąż oczywiście się natychmiast zaofiarował że kupi nowy. Ale nie pozwoliłam

      Usuń
    2. Twoja Fruzia chyba się na to nie nabierze, musisz zgubić tak zupełnie nieświadomie :* Dzieciaki wyczuwają, że coś się przed nimi ukrywa :)

      Usuń
    3. Tymek od zawsze był ekspertem w gubieniu smoczków. Dyskretnie wywalał je z wózka a potem wył, że nie ma

      Usuń
  3. Jak dasz rade, kup zawczasu takiego samego misia. ;) Bi ma takiego pluszowego pegaza - "konisia", ktorego zama upatrzyla sobie w sklepie kiedy miala moze z 2.5 latka. Kiedys targala go wszedzie ze soba, teraz ogranicza sie do spania, chociaz "konisiek" czasem jedzie z nia w placaku do szkoly. ;)
    W kazdym razie, na poczatku, juz po kilku miesiacach konis wygladal tak, ze brzydzilam sie go wziac do reki. Popedzilam do sklepu modlac sie, zeby nadal mieli te maskotki (mieli!) i kupilam drugiego. Teraz, co jakis czas je podmieniam i biore do prania, ale nie wiem co bedzie, kiedy niechybnie oba sie rozsypia. ;) Bi sie zaplacze... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mis którego dała mu Blanka. Tak więc pomysł, choc rewelacyjny, nie da się zastosować. Pilnuje go jak oka w głowie bo gdyby miś zginął to byłby dramat... On z nim zasypia więc miś był z nami na Korfu, na Kos ... I pewnie jeszcze trochę pozwiedza

      Usuń
  4. Brawo!!! Super że tak w miarę bezboleśnie poszło ;) jestem na wakacjach i dziś akurat miałam okazję widzieć dziewczynkę gdzieś ok 4 lata lub ciut więcej ze smoczkiem! Byłam w mega szoku. Jak chciała coś powiedzieć wyciągnęła go z buzi a potem znowu sobie go włożyła..ble ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas tez juz dobrego dochodziło - gdy chciał coś powiedzieć, to wyjmował gumiaka z buzi

      Usuń
  5. To jest najlepszy sposób.
    My też tak gubiliśmy:) Nie zawsze celowo, czasami przez przypadek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My naprawdę zgubiliśmy ale założenie było takie że nie kupujemy kolejnego

      Usuń
  6. Kasia ma smoka Saka i to do niedawna była jej naukochańsza przytulanka, teraz doszedł żółwik Sammy z zoo Borysew. A Martyna już od lat (i mimo uczulenia na roztocza i kurz) ma owcę z Zakopanego, nigdy jej nigdzie nie zabiera, bo boi się że ją zostawi albo zgubi, a wtedy byłby dramat.
    Super, że Tymek zrobił taki odważny krok :) Gratulacje dla dzielnego chłopczyka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blanka jakiś nigdy nie miała swojej przytulanki, takiej ulubionej. Miała konika - pegaza ale nie było dramatu gdy się czasem gdzieś zapodział

      Usuń
    2. Mąż po żółwika zasuwał o 20:00 do przedszkola, bo Kasia go zostawiła na półce :/

      Usuń
    3. Oooo i był ktoś, kto wam otworzyl i wydał ?

      Usuń
  7. Kolejny krok na drodze do dorosłości. Jak widać Tymek bardzo się broni i nie chciał jeszcze się rozstawać z pocieszycielem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej podejrzewał nas o oszustwo, że mu celowo schowaliśmy

    OdpowiedzUsuń
  9. Big boy :)
    Wszak pluszowy miś to brzmi tak dorośle w kontekście smoczusia. Moje dziewczyny były bardzo związane ze swoimi "dydkami". U Elizy problem rozwiązał się sam- miała zapalenie jamy ustnej, wykorzystaliśmy moment. U Lilki trochę trwało, ale że zabrałam smoka, ale nie cyca, to przeżyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dwojga złego 😉 Blanka swego czasu miała jakiś mega katar i nie mogła że smoczkiem oddychać a potem o nim zapomniała

      Usuń