niedziela, 16 lipca 2017

WAKACJE

Niemalże prosto z przedszkola, żłobka i pracy, bo w piątek 31.06... pojechaliśmy. Najpierw w nocy na parking pod lotniskiem, potem, już busem, na Okęcie. Naiwna byłam licząc, że zapakuję Tymka w tulę a Blankę wsadzę do spacerówki i trolle będą spały. Obudziły się już na parkingu i ani myślały o kontynuacji drzemki. Wylot mieliśmy o 3.20, opóźnił się godzinę, tak więc do 4 z minutami oba ganiały po lotnisku rączym kłusem. Tymka tylko przez chwilę zafascynował lądujący "mololot", na tyle, że przerwał galop. Na szczęście w samolocie oba padły i właściwie cały lot przespały. O ósmej z minutami czasu miejscowego byliśmy na miejscu. Bardzo gorącym miejscu. Krótka jazda do Marmari i mogliśmy zaczynać wakacje. 

Było cieplo, a nawet gorąco, choć wiejący przez niemal cały wyjazd dość silny wiatr sprawiał, że temperatura nie była uciążliwa, a Tymon chwilami oznajmiał, że "dzimno" i życzył sobie "bluziećke!". Morze szumiało sobie dziko, surferzy i kite - surferzy korzystali z aury, my spacerowaliśmy, kapaliśmy się, piliśmy i jedliśmy. Dzieci żarły głownie lody, na Kos Tymon zjadł swojego pierwszego w życiu! Blanka zażyczyła sobie sorbet truskawkowy, spróbował i stwierdził, że też chce! ( wcześniej twierdził, że sorbet jest "si" i długo, długo musiał się zadowalać pustym wafelkiem). 

A Blanka nauczyła się... pływać. Okazało się, że wystarczy dać dziecku właściwie nieograniczony dostęp do wody i ... czas. Najpierw nurkowała, zatykając sobie nos ręką, więc kupiliśmy jej silikonowy "nosek" do zaciskania tego właściwego. Zaczęła więc nurkować/pływać. Potem wytłumaczyliśmy, że warto od czasu do czasu wyjąć głowę i nabrać powietrza i tak oto panna przepłynęła kilka ładnych metrów krytą żabką. Nauczyła się też skakać "na bombę", Andrzej ją namówił, raz się odważyła i potem poooszło! ( Co najgorsze, Tymon jak to zobaczył, to też chciał skakać na bombę...) Zdolna bestia! Gdyby mogła, to nie wychodziłaby ze basenu przez cały wyjazd, co sprawiło, że po tygodniu dosłownie oblazła ze skóry - na ramionach i na twarzy, mimo ciągłego smarowania kremem z filtrem. Ale jak to Blanka, stwierdziła,  że akurat do końca wyjazdu zdąży tą nową skórę opalić :-) I niestety, miała rację... Młoda poznała nowe kumpelki, więc wieczorami przepadała, informując nas, że one maja imprezę, grają, albo budują bazę...

Tymon jak to Tymon. Rył w piachu, taplał się w brodziku, ryczał, że gorąco w stopy, bo co i rusz się zapuszczał bez butów na mocno nagrzane powierzchnie wokół basenu. Wędrował po jadalni, bo tam były rybki i "dzułfie", ganiał koty, ekscytował się na widok każdego skutera/motocykla... tak, kto był w Grecji, ten wie, ze to jeden z najpopularniejszych środków lokomocji tam, tak więc co i rusz pewien niespełna dwuletni blondasek zatrzymywał się, zaczynał skakać, krzyczeć i wołać "kutelek!!!, motolek!!!". Poza tym postanowił zostać drugim Cejrowskim, niemalże wszędzie wędrował boso, z uporem maniaka zdejmując buty. Pozbywał się także pampersa, twierdząc, że "nie cie, golonco!". Szkoda tylko, że się go definitywnie nie pozbył. 

Zwiedziliśmy Kefalos, obejrzeliśmy z góry przepiękny widok na trzy zatoki, zajrzeliśmy na Paradise Beach, wypiliśmy ice cafe w Kardamenie, a z Plaka Forest, z lasu piniowego, gdzie żyją na pół - oswojone pawie, przywieźliśmy ich pióra (i obyło się bez deptania po ogonach). Mój mąż zwiedzał także wyspę na własną rękę, dzień przed wyjazdem wypożyczył skuter i  pojechał się powłóczyć. A jak wrócił, zabrał dzieciaki na przejażdżkę. Od tamtej pory, Tymon widząc skuter, krzyczał "moja skutelek!".  
Było cudownie. Leniwie. Ciepło. Rodzinnie. 
W wtorek wieczorem pożegnaliśmy znajomych, których tam poznaliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Blanka się popłakała, tak jej było żal wyjeżdżać. Tymon, poinformowany, że jedziemy do domu, odparł "Nie domku. Nie cie. Nie cie domku!'. 
Najlepsza recenzja wyjazdu...

6 komentarzy:

  1. Widziałam zdjęcia i faktyczie cudnie było :) Kasia też zaprotestowała przed wyjazdem z Łeby i popłakała się, mówiąc że ona nie chce wracać, że chce zostać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wydawałoby się ze takie małe dzieci będą tęsknić za domem

      Usuń
  2. Widać było na zdjęciach, jak Wam było fajnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale mieliscie wakacje!

    Bi tez nie chciala wracac z poprzedniego wyjazdu, bo ona "bedzie tesknic za przyjaciolkami!", czyli dwiema dziewczynkami poznanymi na kempingu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już się umówiliśmy na spotkanie w Krakowie, właśnie ze znajomymi, których poznaliśmy na Kos

      Usuń