piątek, 16 czerwca 2017

PRAWDZIWY FACET

Mój syn mnie irytuje, delikatnie mówiąc. Sprawdzałam już kilka razy i zawsze jest to samo, dokładnie to samo. Shoppingowi Tymon mówi stanowcze, zdecydowane nie. Jeszcze wizytę w spożywczaku jakoś zniesie, ale zakupy odzieżowe są powyżej jego progu tolerancji. Gdy tylko widzi, że zmierzam w kierunku sklepu z ciuchami, zaczyna zawodzić:

"Nieeee tam!!!, Nieeee tam!!!"

Jeśli mimo jego protestów wejdę do środka, żeby chociaż pobieżnie po wyprzedażach się przelecieć, wije się w wózku jak piskorz i ryczy:

"Dziemy!!!!, dziemy!!!, dziemy!!!"

No facet, Prawdziwy facet. 

3 komentarze:

  1. Zdecydowanie, na zakupy musisz w weekendy zabierać Blankę, a Młodego zostawiać z mężęm niech sobie idą na jakieś męskie rozrywki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem baba, a wcale mu sie nie dziwie! Tez nie znosze zakupow ciuchowych! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja swojego ćwiczyłam od zawsze iii.. nic. Nie wyszło mi. Ciężkie kilkanaście lat pracy na marne... ;-)
    W praktyce wygląda to tak: jak on coś chce - idzie i kupuje, jak uzna, że coś potrzebuje - najlepiej pozbierać się w przysłowiowe "5 minut" i "kuć żelazo, póki gorące". Szybko, teraz, zaraz, natychmiast! Pędem!!!

    Pozdrawiam Mamy mniejszych i większych mężczyzn.

    Pzdr Izumi

    OdpowiedzUsuń