środa, 7 czerwca 2017

NADZIEJA NA BASIEN

Byliśmy ostatnio z dzieciakami na basenach termalnych w Uniejowie. Baaardzo im się podobało, zwłaszcza Tymkowi. W dzień dziecka, zamiast kupować trollom wypasione prezenty, zabraliśmy ich do lokalnego aquaparku. Młody zjeżdżał, biegał po brodzikach, bawił się, Blanka szalała. Oboje uwielbiają takie wypady, a że do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja, nawet mały człowiek - od tamtej pory codziennie po przyjściu ze żłobka Tymon zadaje nam z nadzieją to samo pytanie:

"Basien? Basien?"

Chodzi za nami, zagląda nam w oczy, przynosi swoje "kóko", klapeczki i znów pyta:

"Basien? Basien?"

A gdy mówimy, że nie, że dziś nie jedziemy na basen, smutnieje, ale po chwili dorzuca z nadzieją:

"Potem? Potem?"

Więc potakujemy, że tak synku, tak, potem pojedziemy.
A on kolejnego dnia znów pyta.
Nadzieja umiera ostatnia


3 komentarze:

  1. Przecież to potem w końcu nadejdzie, więc niech pyta z uporem maniaka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. drugi Phelps albo inny Korzeniowski Wam rosnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że dzieci mają jeszcze tyle wiary i nadziei :).

    OdpowiedzUsuń