poniedziałek, 24 kwietnia 2017

MAKE UP

Robię rano makijaż w łazience, na szybko, tuż przed wyjściem do pracy. Tymek tupta za mną, wdrapuje się na sedes, chwilę przygląda mi się z uwagą, obserwuje uważnie, co robię i nagle zaczyna się domagać:

"Mama, pisu - pisu!!
Maaaamaaaa, pisu - pisiu!!!
Tu!!!!"
I pokazuje paluchem na buzię, na oczy...

Tak, mój syn zaczyna się domagać, żeby i jemu zrobić makijaż.
Nawet mnie przez moment kusiło, żeby mu trzasnąć czarne kreski...
I zaprowadzić go tak do żłobka.
Miny Pań byłby zapewne bezcenne...


środa, 19 kwietnia 2017

RÓŻNICA

Jak jest podstawowa różnica między moimi dziećmi, pomijając tę oczywistą, że jedno to chłopiec, a drugie dziewczynka?

Blanka na hasło: "Chodź, wyjdziemy na spacer!" krzywi się, robi minę zdegustowanej księżniczki, której oto proponuję wyjście na zewnątrz, gdy pada, mokro, błoto i wilki jakieś wyją. No nie, generalnie nie, a jeśli już, to niechętnie, z oporami, po namowach, a nierzadko z rykiem.
Rasowa nornica. Ona woli zostać w domu, jej się nie chce wychodzić, ubierać, szykować, nie ma ochoty, no nie i już.

Tymek na hasło "Chodź, wyjdziemy na spacer!"... wróć - przy Tymku nie wolno używać słów "spacer" i "wyjdziemy", albowiem gdyż wyłapie je zawsze i wszędzie. Niezależnie od kontekstu - może być to nawet stwierdzenie "wyjdziemy w sobotę do kina?", a Tymon dosłownie rozjarza się cały w uśmiechu, zaczyna skandować "TAK!, TAK! TAK!" i biegiem, dosłownie biegiem, leci do szafki po ubrania, do przedpokoju po buty i stoi niemalże z nimi w zębach, zwarty i gotowy, żeby wyjść, teraz natychmiast, już!!! I patrzy błagalnie, i podskakuje i płacze rozpaczliwie, gdy okazuje się, że jednak nie idziemy, albo co gorsza - że on zostaje...

Rodzeństwo kurde...

wtorek, 11 kwietnia 2017

NO CHŁOPCZYK...

Żłobek Tymka mieści się w starej kamienicy, na pierwszym piętrze - wspinamy się do niego mozolnie, po starych, stromych, drewnianych schodach, Tymek oczywiście samodzielnie, nie chce mi nawet dać ręki.
Tuż przed szczytem zatrzymuje się i uważnie ogląda mocowanie barierki. W jednym miejscu wzmocniona jest metalowym kątownikiem. Tymek ogląda go uważnie, wtyka paluszki w dziurki, dotyka wystających łebków śrubek, zafascynowany totalnie. Pokazuje mi, powtarzając "Ju - juuuu!, ju- juuu!!! " - co w wolnym tłumaczeniu znaczy: " O, tu, zobacz wiercili dziury, wiertarką!!!"

***
Wracamy do domu. Tymek uważnie ogląda każdy samochód stojący pod blokiem. Dotyka klamek, kół, próbuje otworzyć bagażniki. Gdy mi się śpieszy i pewnego dnia zwijam go siłą na górę, dobre kilkanaście minut rozpacza, leżąc na podłodze i wrzeszcząc: "Ataaaaaa! ataaaa!!!"

***
Bierze sobie Andrzeja gazety motocyklowe i ogląda, strona po stronie, pokazując palcem kolejne jednoślady i powtarzając "brum bruuum, bruuum brum!". Potem wskazuje na akcesoria motocyklistów - "kasz" (kask), "bibu!" (buty). Nie drze i nie maluje ani po "Świecie motocykli', ani po "Motormani". Po moich gazetach - a i owszem.

***
Obejrzy się za każdym przejeżdżającym motocyklem, za każdą ciężarówką, autobusem. Generalnie pół dnia zajmuje mu stanie przy oknie lub na balkonie i oglądanie jeżdżących pod domem aut. Do znudzenia prowadzimy dialogi typu: "Ata!, ata!" - "Tak Tymusiu, jada auta" - "Ata, nie ma!" - "Tak, teraz akurat nie jada" - "Ata, iju, iju!!" - "Tak synku, przejechała karetka"

Nikt mi nie powie, że to kwestia wychowania.
No chłopiec i tyle.

czwartek, 6 kwietnia 2017

PROBLEMY Z USTALENIEM OJCOWSTWA


Spacerujmy. Młoda kica jak pijany zając, biega, skacze, Travis wędruje swoimi ścieżkami, obwąchując ławki, trawę, obsikując okoliczne drzewa. Tymka niosę w tuli, nawołując jednocześnie sierściucha, który ani myśli iść przy noce, tylko krąży, skręca, zawraca, zostaje z tyłu.
Nawołuję więc co chwilę:

"Traaaaaa- viiiiis!"
"Traaaaa- viiiiis!"

Tymek, który uwielbia wszystkich naśladować, też bardzo chciałby krzyknąć na psa, szuka go wzrokiem, pokazuje go palcem i nawołuje, ale nie umie wymówić imienia Białasa. Próbuje, próbuje, jednak ciągle kończy się na wołaniu:

"Taaaaaaa.....to!"
"Taaaaaa....to!"

Przechodzący obok nas ludzie patrzą na nas z dziwnymi minami....