czwartek, 30 marca 2017

EJ!!!

Jemy obiad. Wszyscy razem, choć Tymonowi ledwie głowa wystaje nad stół - twardo jednak upiera się, żeby siedzieć z nami, na "dorosłym" krześle. Je także sam. Nie pozwala się karmić, nie daje sobie pomagać. Dziubie widelcem w talerzu, pomaga sobie ręką, wyjada ogórki, dopycha ziemniakami, ale jakoś omija mięso. Najwyraźniej nie ma na nie ochoty, więc Andrzej siedzący naprzeciwko zabiera mu je z talerza i przerzuca na swój.

Tymek dosłownie piorunuje go wzrokiem, widać, że chciałby coś powiedzieć, wyraźnie oburzony, ale niewiele jeszcze umie powiedzieć, więc rzuca tylko ostro:

"EJ!!!"

6 komentarzy:

  1. Najlepsze zostawia sobie na koniec :) Łapy precz od mojego mięsa

    OdpowiedzUsuń
  2. Niewiele mowi to wcale nie znaczy, ze mozna to wykorzystywac:)) Super sobie radzi Tymolek:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Tymcio!!!

      Pzdr Izumi

      Usuń
  3. Nawet z ograniczonym zasobem slownictwa, Tymek potrafi dobitnie wyrazic emocje! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. super, dzieci rosną jak na drozdzach
    Jakby cos - wrocilam :)

    OdpowiedzUsuń