czwartek, 26 stycznia 2017

NAGLE I NIESPODZIEWANIE

Pakowałam ostatnio do wielkiego kartonu malutkie ubranka po Tymciu. Body, spodenki, bluzy, pajace. Niektóre pamiętały jeszcze czasy małej Blanki. Składałam wyprane i wyprasowane ciuszki w kostkę, układałam i było mi dziwnie smutno. Zamykałam kartonowe pudło i pewien etap, do którego już nie wrócę, który już się nie powtórzy. Z jednej strony dobrze, bo był dla mnie bardzo trudny. Z drugiej strony - źle, a dokładnie - smutno, bo poczucie upływającego czasu jest dojmujące.

Zamawiałam nowe ubrania, dla blisko sześcioletniej Blanki, wysokiej i chudej jak patyk w rozmiarze 128, bo ostatnio ze zdziwieniem odkryłam, że wszystkie bluzki, które jej kupiłam we wrześniu są za krótkie; gdy podniesie ręce do góry, świeci gołym brzuchem. Ze zdziwieniem odkryłam, że kolejny rozmiar to już kolekcja dla nastolatek, którą moja córka zaczyna coraz bardziej przypominać...

Blanka z małego dziecka przeobraziła się w dziewczynkę, smukła, wysoką, składającą się w większości z długachnych nóg, mierzy 120 cm, nosi buty w rozmiarze 31, Tymek 24. Młody też śmignął w górę, z małego pupeta zmieniał się małego, półtorarocznego chłopca. Przerósł o głowę niemal wszystkie dzieci w swojej żłobkowej grupie, nosi rozmiar 98. Na dwa, trzy lata. Nadal mówi niewiele, zupełnie tak jak jemu ojcu, żeby się skomunikować z otoczeniem, wystarcza mu dziesięć słów.
Plus repertuar dźwięków w stylu: cmokanie - "Pies, chodź tu, wołam Cię!!!", pociąganie nosem - "Daj mi chusteczkę/ręcznik, będę wycierał nie tylko nos, także to, co rozlałem" , siorbanie - "Daj mi pić". Aaaa, przepraszam, jednak coś tam przybyło w tym słowniku, pojawiły się dwa nowe - "baju!" - tu szkolenie siostry zadziałało bezbłędnie, wystarczy hasło intrygantki i Młody leci i pyk, włącza telewizor paluszkiem, patrzy, oooo, nie ma obrazu, otwiera więc szafkę, cyk, uruchamia dekoder, zamyka i zasiada z siostrą na kanapie. Blanka od razu z niewinną miną się asekuruje, rzucając: "Ale to Tymek włączył!"

I drugie - "Kaku!!!". W którąś sobotę Młody pół dnia za mną chodził, zawodząc niemal z płaczem - "kaku, mama, kaaaaakuuuu!!!!". Nie miałam pojęcia, o co mu chodzi. Drogą eliminacji udało mi się jednak w końcu ustalić, o co kaman. O coś słodkiego... Gdy zapytałam Młodego: "Tymciu, czy kaku to cukierek?", ten z radością pokiwał głową.

Albowiem Młody rozumie wszystko, tylko z gadaniem licho. Blanka szkoli go jak może, uczy, także tego, czego nie powinna, np. skakania po łóżku - Młody z zapałem wdrapuje się na nie i próbuje pokracznie podskakiwać, pokrzykując do tego "Hapa!!!!" ( że niby hopa). Nie zraża go niestety fakt, że kilka razy strzelił już łbem w ścianę, a ostatnio spadł. Taki alpinista, zaczynam wierzyć w reinkarnację, tylko niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego akurat do nas trafiło kolejne wcielenie Jerzego Kukuczki???
Kilkanaście razy dziennie zdejmuję Tymka z biurka, z blatu w kuchni, z parapetu, ze stołu, z piętrowego łóżka. Ostatnio przyłapałam go na oparciu kanapy, po którym próbował się wdrapać na regał. Małpiszon jeden.

Patrzę tak na nich, jak już zasną, bo wtedy kocham je najbardziej i zastanawiam się, jak to się stało,
że nagle i niespodziewanie mam już takie całkiem spore dzieci?

21 komentarzy:

  1. A mi uświadomiłam, że już sporo lat tu bywam:)
    A dzieci za chwilę będą dorosłe. Nie zdążysz zauważyć:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci zdecydowanie maja jeden powazny feler... za krotko sa dziecmi :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, no w samo sedno. Tak dobitnie. Tak prawdziwie...

      Usuń
    2. To chyba nie tak, ze za krótko. Dla mnie w sam raz. Tęskni się za tym, co nie wróci, za tym, co było i z racji tego - stało się już nieosiągalne.

      Usuń
  3. Blanka ma prawie sześć lat... Niesamowite. Zaczęłam Cię czytać, kiedy jeszcze była Was trójka - Ty, Mąż i Travis w roli młodzieniaszka... Jeszcze naszego Rudego nie było z nami!

    Mam takie momenty, w których wyjątkowo boleśnie dociera do mnie upływ czasu. Kiedy widzę, jak moja Mama siedzi na krześle zupełnie jak moja Babcia. Kiedy patrzę na zdjęcia sprzed 15 lat. Albo - tak jak Ty - segreguję ubrania Fruzi. Niedawno jej nie było, a teraz śmiga biegiem do żłobka, czasem nawet zapominając pomachać mi na do widzenia.

    Życie.
    Dobrze, jeśli jest dobre :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobre. Czasem trudne, jak to życie. Masa czasu upłynęła. Coraz częściej myślę nad zamknięciem bloga, właśnie dlatego, że te dzieciaki coraz większe się robią i nie chcę, żeby pisanie o nich w sieci łączyło się z ich dyskomfortem.

      Usuń
  4. My mamy Kukuczkę w spódnicy. To chyba Wanda Rutkowska, zdaje się?
    Lila... O tak, lubi tą adrenalinę... Ja mniej! Ileż to razy miałam przez Nią prawie zawał.
    Czułam ten sam smutek, kiedy robiłam selekcję ubranek dla koleżanki... Oddawałam je świadomie, a jednak... kilka, tych najbardziej dla mnie sentymentalnych zostawiłam. A przy każdym, bez względu na to, gdzie trafiało, pochylałam się dłużej niż powinnam, bo coś mi się przypomniało... Jakaś minka, jakaś kupa, kąpiel itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rutkiewicz :-) Też mam kilka zostawionych, tych malusich, jeszcze Blanki - teraz Młoda stroi w nie lalki :-)

      Usuń
  5. Wysokie masz dzieciaki! :O I wielkostope! ;) Bi w czerwcu mierzyla 114 cm, teraz pewnie tez pomalu dobija do 120 cm... Ale buty nosi w rozmiarze 29. ;) A Nik, sporo przeciez od Tymka starszy, buciory ma tylko 27. :) Ale tez przezylam chwile matczynej zalosci, kiedy zamawialam Bi ciuchy na 7 lat, bo te na 6 sa na styk, albo przyciasne...

    Znam ten smutek, ze maluchy rosna, z bobasow zmieniaja sie w dzieci, z dzieci wkrotce w nastolatki... Co roku, wysylajac siostrze paczke, przegladam stare ciuszki Bi, zeby wyslac je mlodszej siostrzenicy. I tez robi mi sie tak rzewnie, patrzac na malutkie bluzeczki, spodenki, sukienusie... Nie moge uwierzyc, ze ona kiedys w nie wchodzila. Teraz to takie... "babsko", bo Bi, w przeciwienstwie do Blanki, jest nabita, absolutnie nie nalezy do chudzielcow. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, że to się dzieje jakoś niepostrzeżenie, nagle sa duże, chodzą, gadają, kłócą się... a dopiero wczoraj były jeszcze małe.

      Usuń
  6. To moje jakieś małowymiarowe są, bo Martyna spokojnie wchodzi w większe 122 chociaż już dominuje rozm. 128 (rajstopy na 134 bo inne spadają z tyłka), stopa 30, Kasia to kruszyna (a przecież starsza od Tymka, bo ma 2,5 roku) waga 11 kg, stopa 23 ubranka duże 86 i 92.
    Ja nie tęsknię za tym kiedy moje były bobasami, bo wreszcie coś fajnego można z nimi zrobić, jechać na rower czy salę zabaw i mieć względnie trochę luzu. Ale moja siostra ma teraz malutkie dziecko takie czteromiesięczne i wiesz malutka jest taka słodka.... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tymek jest słusznego gabarytu, on naprawdę wygląda ja 2-2,5 letnie dziecko. Tylko to, że nie gada zdradza, że w sumie to on jest dużo młodszy niż wygląda :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tiaaaa... a mój ma już 18 skończone. Jutro studniówka.

    Pzdr Izumi

    OdpowiedzUsuń
  9. 128 to niedawno Nina nosiła, czasem nadal nosi (9 lat)... No... A czym Ty je, kochaniutka, karmisz, hę? Może ten smog u Was taki bardziej treściwy, co?
    Miałam takie myśli i po jednej i po drugiej. Po Kacprze, dziwne, nie mam. Jest słodki, jest cudny, mam ochotę go schrupać i nie spieszy mnie się, aby podrósł, ale smutek nie przybywa. Ciekawe, czemu? Tamte smutki powodowały myśl, że może jeszcze jedno "machniom" i będzie frajda, teraz na myśl o czwartym mam ochotę uciekać.
    A propos Tymka - dzieciak znajomych ma 2 latka, wygląda jak 4-latek. Prawie nie mówi, rusza się jak to 2-latek, dość jeszcze pokracznie. Znajomi mówią, że niektórzy dziwnie się przyglądają młodemu, sądząc, że jest opóźniony :D A on rozmiarem niebawem Igę dogoni :)
    U Kacpra jest odwrotnie, trochę jak u Igi bywało, jest tak drobny, że wszelkie przejawy rozwinięcia intelektualnego witane są ze zdziwieniem - taki mały a już potrafi to czy tamto? Ale on ma półtora roku! A nie wygląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że po trzecim mija nostalgia? 😄

      Usuń
    2. Raczej mija wtedy, kiedy niebezpiecznie szybko zbliżasz się do czterdziestki ;)))))

      Usuń
  10. Kaka łaka - Nutella na łyżeczce. Zuzka też kiepsko mówiła i głównie po swojemu :)
    Nie zamykaj, proszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Apple to nie chodzi o mnie. Tylko o nich. Blanka niedługo idzie do szkoły, nie wiem, czy chciałaby,zeby ktoś czytał o jej dzieciństwie. ...

      Usuń
    2. Zawsze można pisać zahaslowanego bloga.

      Usuń