wtorek, 3 stycznia 2017

FAJERWERKI

Blanka tym razem przespała północ. Tymon za o wybudził się, przerażony, zdezorientowany, kompletnie nie wiedział, co się dzieje, bał się huku bardziej niż nasz pies, który już od wczesnego wieczoru okupował łazienkę, gdzie było najciszej. Młody dosłownie trząsł się ze strachu i długo po północy, leżąc z nami w łóżku, po każdym wystrzale siadał i oznajmiał nam: "O! o! o!" Zasnął biedak przed drugą dopiero, za to Blanka spała jak suseł.

Rano nie mogła odżałować, że przespała północ i fajerwerki. Pokazałam więc jej w telefonie jeden z filmów z pokazami sylwestrowych sztucznych ogni. Popatrzyła chwilę, zachwycona i powiedziała:

"Jak płonący las mamo..."

4 komentarze:

  1. Biedny Tymek, moje obie padły o 22 ale żadna nie miała ochoty na oglądanie fajerwerków wiec nie było marudzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blanka - romantyczka... :)

    A Tymek bidulek. U nas nie strzelaja w ogole (trzeba by sie tluc 2.5 godziny do Nowego jorku) i troche brakuje mi tych widokow oraz atmosfery... Ale ze wzgledu na dzieciarnie i psiaka, moze to i lepiej, ze nasze Sylwestry uplywaja w ciszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mała ma sen jak... no można czołgiem po pokoju jeździć i nic! I bardzo mnie to cieszy. Przekichane, jak każde pierdnięcie może obudzić. Wiem sama po sobie, bo coś stuknie i już żaluzje mam w górze.
    Pozdrawiam i życzę najlepszości ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie powiem, że ten Sylwester należał do najbardziej udanych u nas. Czekanie przez 9 wcześniejszych godzin na koteczkę, potem wreszcie spokój. Pies na szczęście nie dosłyszał, a kicia już potem zwyczajowo siedziała pod kanapą. Reszta to był spokój i cisza. I my. Blanka ma niezwykle ciekawe komentarze do rzeczywistości. Dobrze, że to zapisujesz. :)

    OdpowiedzUsuń