piątek, 16 grudnia 2016

TYMCIO TAKI PRAWIE PÓŁTORAROCZNY

Tymcio. Pulchniutki, z wystającym mini - brzuszkiem. Chłopiec, którego pierwsze zdanie wypowiedziane świadomie brzmiało "Mama, am!"

Mówi niewiele, choć wszystko rozumie. Operuje może dziesięcioma słowami.
Mama, tata - najczęściej w wersji i z intonacją "TatOOOOOoooo!" powtarzanej za Blanką.
A poza tym słownik skąpy i bardzo autorski - nie, am, ko ko (co oznacza każdego ptaka, także papugę), grrrr - zwierzątko, hau hau - piesek, hałuuuuu -.... kotek, brum, brum - auto, aaaaa - chce mi się spać lub - ciemno, noc,  be - mam kupę, wyjmij, si, si - zrobiłem siku, ba - Blanka, bach - przwróciło się, boiiii - boli, mniu mniu - smoczek, mamamamama - proszę mi włączyć muzykę, będę tańczył.

Tak, Tymek podobnie jak jego siostra uwielbia tańczyć. Zaraz po przebudzeniu leci do wieży i żąda włączenia muzyki. Ewentualnie w duecie z Blanką katują książeczkę z melodyjką (która na ten moment wydaje już z siebie tylko żałosne, rzężące dźwięki). Ewolucje wykonywane przez Tymka nie są zbyt skomplikowane, mówiąc wprost, gdy słyszy muzykę, kręci się dookoła własnej osi jak bączek, z rękami uniesionymi do góry, dopóki się nie wywali. Czasem zapobiegawczo siada na podłodze. Ostatnio zażyczył sobie tańca w kółeczku, ciągnie nas za ręce i musimy z nim tańcować.
W żłobku też wywija piruety, co jest dla mnie dowodem, że dobrze się tam czuje.

Chodzi bardzo chętnie. Gdy tylko powiemy "Tymcio, idziemy do dzieci!" Młody leci po kurtkę do przedpokoju, wraca z nią, taszcząc pod pachą buty i usiłuje się sam ubierać. Robi nam papa, przybija piątki, daje buziaki i leci do drzwi. W żłobku nawet nie czeka, aż mu pani poda rękę, zbiera zakręt i zasuwa do sali, bo tam... dają jedzenie. Gdy wychodzimy, leci do szatni, siada na ławeczce i czeka, aż mu zmienię buty. Choć coraz częściej próbuje wiele rzeczy robić sam. Tula poszła w kąt, noszenie już jest niefajne. Tymek chce chodzić. Sam schodzić po schodach, sam przechodzić przez ulicę, sam biegać, sam iść i to tam, gdzie on chce. Gdy chcąc go skłonić do zmiany kierunku, robię mu papa i demonstracyjnie odchodzę, to mi odmachuje i spierdziela kaczym truchtem w kierunku, który on wymyślił. A każda próba zmiany wybranej osi ruchu skutkuje dramatycznym, wściekłym rykiem, siadem na glebie, albo wygięciem w łuk i rzuceniem się do tyłu. Cóż, początki samostanowienia o sobie bywają trudne. Dla każdej ze stron.

Choć jakoś się dogadujemy, persfazją lu przemocą, na szczęście mimo ubogiego słownika Młody wszystko potrafi pokazać, o wszystko poprosić. Gdy chce mu się pić - cmoka i wydaje takie śmieszne dźwięki. Ostatnio wszedł do łazienki, zobaczył pustą miskę Travisa i wręczył mi ja cmokając - no jasne, nie ma wody, pieskowi będzie się chciało pić. Nalałam. Rozumie i wykonuje właściwie każde polecenie. Czasem kuma o wiele więcej niż byśmy chcieli. 

Na początku grudnia przygotowałam dla Blanki kalendarz adwentowy, który przezornie został umieszczony tuż pod sufitem. Już po pierwszym woreczku, który spadł "z nieba" w ręce Blanki (która od razu zapytała "A będę się mogła dzielić z Tymkiem?") młody skumał, że tam są dobre rzeczy. Więc teraz, gdy tylko oczy otworzy, leci pod kalendarz i głośnym "A!!!, AAA!" domaga się kolejnej niespodzianki.

Śmieszny jest. I taki porządnicki się zrobił po tym żłobku, gdy tylko wejdziemy do domu pokazuje nam, że buty i kurtki się chowa do szafy, odnosi talerzyk do kuchni, pokazuje, gdzie trzeba odłożyć pilota. Oby mu już tak zostało.

Jakiś czas temu Młody odkrył istnienie Travisa, którego wcześniej konsekwentnie ignorował. Teraz pies służy mu jako schodek, po którym można wleźć na kanapę, jako miękkie siedzisko, jako konik, któremu można wleźć na grzbiet i poskakać. I ten biedny, stary psiur znosi to wszystko ze stoicką cierpliwością. W nagrodę służy także jako podręczny odkurzacz, który sprząta to, co akurat dziecku nie zasmakowało.

Tymcio naśladuje nas niemal we wszystkim. Gdy Blanka krzyczy, on też krzyczy. Gdy ojciec stuka młotkiem, Tymek zwija mu go ukradkiem i próbuje walić nim po ścianach i po oknach.
Gdy ja maluję, zabiera mi wałek i szoruje nim po ścianach. Gdy Andrzej coś skręca, ucieka mu ze śrubokrętem i kombinuje nim przy swoim łóżku. Gdy myję okna, zabiera mi papier i myje ze mną.

Blankę uwielbia. Głównie wkurzać, zabierać jej zabawki i zwiewać z nimi. Choć przyznam, że najchętniej, tak naprawdę Młody bawi się dekoderem na przykład. Gdy Młoda ogląda bajki, przełącza jej na inny kanał. Ta dostaje szału. Albo wyłącza jej telewizor. Ta się wścieka. I tak dalej. Rodzeństwo. Może z godzinę od rana funkcjonuję w komitywie, gdy są wyspani i w dobrych nastrojach - przytulają się, całują, śmieją i bawią. Szybko jednak zaczynają się ryki, popychanie, wyrywanie, gryzienie i pazury idą w ruch.
A Tymek jest niewiele mniejszy od Blanki, de facto tylko nogi i ręce ma krótsze niż ona, waży czternaście kilogramów, nosi rozmiar 92, ma już wszytkie zębole, łącznie z czwórkami. W tym ukruszoną jedynkę, albowiem zamiłowanie Tymka do wspinania się na wszystko jest nieopanowane. Włazi na drabinę, gdy jest akurat rozstawiona, na krzesła, z krzeseł na stoł, na biurko, na sedes ( i spuszcza sobie wodę), o takich banałach, jak wejście na łóżko czy kanapę nawet nie wspomnę.

Niestety grawitacja jest bezlitosna, a Tymek nie do końca jeszcze jest tego świadomy, więc gdy słyszę takie charakterystyczne, miękkie klapnięcie, jakby miękka gruszka zleciała z drzewa, to już wiem, że po raz kolejny Młody się przekonał, że fizyki nie da się oszukać i niestety, do góry nie poleciał....




9 komentarzy:

  1. Tymek jest w najfajniejszym dziecięcym okresie 1,5 roku do 2,5 roku to są najcudowniejsze dzieciaki :) Już komunikatywne, chcą być samodzielne i tak nieporadnie to wychodzi, bo to jednak nadal male dzieci, wszystko naśladują ale zaznaczają już powoli swoje granice. O grawitacji Kasia przekonała się calkiem niedawno ściągając sobie na glowę z parapetu koszyk z hantlami (który stoi tam już dobry rok i nigdy jej nie interesował). Na szczęscie nic (poważnego) jej się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samostanowienie i potrzeba badania świata - fascynujący etap, niestety bardzo trudny dla obu ze stron ☺, jak sama doskonale wiesz

      Usuń
  2. brytusiu droga! Cały rok przyniósł Wam dobre i ciężkie chwile, różnie bywało - niby jak to w życiu. Z okazji Świąt życzę aby te złe momenty jak najszybciej odchodzily, żeby nie zostawiały śladu w sercu i głowie, a tymi dobrymi żebyscie cieszyli sie cały czas. Zdrówka, które zawsze się przyda, góry prezentów dla dzieciaków, bo one pewnie tęsknie wyglądają pana w workiem ;) I rodzinnego ciepła, mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i nawzajem! Zdrowia przede wszystkim, wszystko inne się jakoś zorganizuje ☺

      Usuń
    2. szczęścia kochana, szczęścia. na Titanicu wszyscy zdrowi byli tylko im szczęścia zabrakło. a więc szczęścia ;)

      Usuń
  3. Rodzenstwo. Dokladnie. U nas dzieje sie dokladnie to samo. W tygodniu, kiedy widza sie 1.5 godziny rano i pare godzinek po poludniu, a poza tym spedzaja dzien osobno, nie jest jeszcze zle. Ale kiedy sa razem caly dzien, to moze z 10% tego czasu zgodnie sie bawia. Poza tym sa wrzaski, fochy, klotnie, Bi tlucze brata, a on skrzeczy jak tylko ona zaczyna sie do niego zblizac... Az troche sie ciesze, ze pracuje 3 dni w przyszlym tygodniu i to M. bedzie musial sluchac krzykow oraz pretensji i rozdzielac towarzystwo. ;)

    Buziaki i Zdrowych i Wesolych Swiat! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i nawzajem!
      U Was mniejsza różnica wieku, wiec i boje intensywniejsze, U nas Tymon zapatrzony w Blanke jak w obrazek, naśladuje ją jak małpa dosłownie, a ta się cieszy. Przez chwilę. Bo za tym niestety idzie fakt, że Tymek chce mieć, to co Blanka, jeść to co Blanka, bawić się jej zabawkami itd...

      Usuń
  4. Zagubilas mi sie jak mi wywalilo linkownie w przestrzen internetowa, ale juz Cie znalazlam i mam nadzieje, ze wiecej nie bede musiala szukac:))
    Tymcio boski!!! Tak wnioskuje z tego co piszesz i typowy mezczyzna co to nie bedzie gadal na prozno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, chwilowo malomowny jak i ojciec. Ale mam nadzieję, że to tylko kwestia wieku ☺

      Usuń