piątek, 25 listopada 2016

NAGŁA ZMIANA KLIMATU


Kąpią się w wannie pełnej zabawek. Chlapią się, piszczą, rzucają piłkami, chichoczą w głos. Kleją się mokre blond kłaczki do policzków, do czoła, śmieją się ślepia. Młócą wodę długie chude nogi, brodzą w niej łydki tłuściutkie i obłe jak parówkowa zwyczajna. Siedzę przy wannie na zielonym stołku i przyglądam się im z cielęcym zachwytem.

Bo takie fajne.

Nadzwyczajne. Oba. Trolle dwa. Śliczne, różowe i słodkie jak cukierki bez papierka.

Rozpływam nad nimi, taplam się w słodkim aż do mdłości, płynnym lukrze matczynej ckliwości.

Tymuś wstaje na nóżki w wannie, patrzy mi w oczy, uśmiecha się szeroko, tak pięknie jak tylko potrafi… i robi kupę.

Taśma z rzewną, egzaltowaną melodyjką  w mojej głowie zacina się ze zgrzytem i milknie.

Blanka z wrzaskiem i małpią zręcznością dosłownie w ciągu sekundy wypryskuje z wanny jak oparzona.

Tymuś  bardzo zdziwiony, że coś z niego wypadło, zaczyna płakać.

I to by było na tyle.

Dzieci.

11 komentarzy:

  1. Popłakałam się ze śmiechu! Ryczę wręcz! Kochana Twoje końcówki są na maksa!!! UWIELBIAM TEN WPIS :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiej się, ja niemal usłyszałam ten zgrzyt w głowie, tą nagłą zmianę tonacji...

      Usuń
  2. Oplułam sobie wyświetlacz... No dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Końcówka była bardzo mało śmieszna ( dla mnie ) gdyż ja to musiałam sprzątać ...

    OdpowiedzUsuń
  4. I teraz Lu powinna napisać "a nie mowiłam" :DDD
    Go

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blanka też już powiedziała "a nie mówiłam" i odkąd Tymek powtórzył akcję, stanowczo odamwia kąpania się z nim razem :-)

      Usuń
  5. no to piszę : A nie mówiłam :D
    a swoją drogą to Bianka jakoś mało odporna :DDD, moje z tego co pamiętam to wyły ze śmiechu. skądinąd to synuś specjalnie wypuścił kreta. Dla zabawy. Bo to takie kurcze śmieszne :/, a córka zapatrzona w brata, wszystko cokolwiek zrobił uważała za genialne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blanka jest nadwrażliwa na zapachy i dzięki, tak z pogranicza zaburzeń integracji sensorycznej - potrafi iść ulicą i zacząć niemal płakać, bo śmierdzi, to samo, gdy słyszy dźwięk karetki, ba potrafi podejść do Andrzeja i powiedzieć, żeby ciszej smażył bekon, bo jej to przeszkadza, drażni ją ten dźwięk (skwierczenie)

      Usuń
  6. a wogle to nie bierz wszystkiego tak serio. to przygrywka przed dorastaniem. ciesz się, że są małe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lu, ja nie biorę tego serio, do tej pory chce mi się śmiać, jak myślę o tej sytuacji. A co do dorastania - one dorastają codziennie....

    OdpowiedzUsuń