środa, 12 października 2016

PIŹDZIERNIK



Trzeciego października wróciłam do pracy. A raczej poszłam do nowej, choć w tej samej firmie. No prawie tej samej. Skomplikowane, ale mniejsza o to. Mój mąż miał na rano, więc o piątej wyszedł z domu, a ja musiałam obudzić, ubrać i wyprawić do żłobka i przedszkola oba trolle. W lejącym deszczu. I jeszcze zdążyć do pracy. Udało się, choć to była misja z gatunku impossible. Zdążyłam pomyśleć, wychodząc z pracy, że dwie sztuki w placówkach, Tymek zaadaptowany, nie jest źle, jakoś się te klocki poukładały. Chyba w złą godzinę, bo rozsypały się jeszcze tego samego dnia.

Blanka wróciła z przedszkola z bólem brzucha. O dwudziestej pierwszej zaczęła rzygać. I rzygała do piątej, zwracając nawet wodę, którą płukała buzię. Co kilkanaście minut. Potem doszła biegunka. Rotawirus.
Do pracy poszłam na rzęsach, po kompletnie nieprzespanej nocy.
Gdy zasnęła, wstał Tymek, tak, nadal z uporem maniaka zrywa się o szóstej rano. Andrzej wziął dzień na żądanie i został z Młodą  domu. On zachorował we wtorek, w środę porzygał się Tymek, a ja z kolei noc ze środy na czwartek spędziłam ściskając w czułych objęciach klozet.

Po kolejnej nieprzespanej nocy nie umiałam w pracy napisać maila poprawną polszczyzną.
Tymek poległ ostatecznie w piątek, gdy do biegunki dołączył kaszel. Straszliwy kaszel.
Od poniedziałku siedzi w domu z nianią pożyczoną od mojej przyjaciółki. Płacze, bo już się przyzwyczaił do żłobka; gdy w poniedziałek zaczęłam szykować się do wyjścia, Tymcio z bananem na buzi przydreptał do mnie i wyciągnął rączki. Gdy zakładałam buty i kurtkę, on wytargał z szafy nosidło i mi wręczył, żeby go wziąć, zanieść do dzieci!
Ryk był straszny, gdy okazało się, że zostaje. Wczoraj też był ryk, bo nie zna jeszcze dobrze Pani i w ogóle mu źle w związku z tym, że nie idzie do dzieci.

Jakby mało było atrakcji, wczoraj odkryłam, że Blanka ma gorączkę. Czepiam się nadziei, że może po prostu przemarzła i trochę zmokła, albowiem deszcz pluje żabami niemal nieprzerwanie od półtora tygodnia. Nic, tradycyjnie czas pokaże. O swoim gilu i grypowym samopoczuciu nawet nie będę wspominać, bo matki nie chorują, gdyż nie mają kiedy. Ani o tym, że Młodemu rosną trójki, wszystkie na raz (czwórki też wylazły jak na komendę), w związku z czym awanturuje się nocami, mędzi, buczy, zawodzi i sam nie wie, czego chce.
Ja wiem.
Chcę zdrowia dla wszystkich i świętego spokoju.
Chwilowo awykonalne.
Piździernik cholerny.

13 komentarzy:

  1. Zdrowia i świętego spokoju pragnie chyba każda matka, a te pracujące to już z podwójną siłą. U nas poranne wyjścia, mimo, że z jednym trollem, czasami męczą mnie bardziej niż 8godzin w pracy :) Lila nadal nie kuma, że autobus na mnie nie poczeka... A co do rzygania... U nas w przedszkolu właśnie zaczęła się jelitówka. Już drżę, ale staram się myśleć pozytywnie.
    ZDROWIA :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem.czy pozytywne myślenie pomaga na rota 😄

      Usuń
  2. OMG! Zdrowiejcie szybko!! Podziwiam jak dajesz radę z całym towarzystwem jeszcze będąc chorą. Dobrze, że chociaż tą nianię macie.. my (jeszcze) zdrowi. Poprzedni Podopieczny od początku żłobka złapał tylko katar, ale chodził do żłobka. Pozdrawiam. Aa, w Poznaniu też leje. Od 2 tygodni prawie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie nasza niania. Zajmowała się synkami mojej przyjaciółki. Teraz, gdy chłopaki poszły do szkoły i przedszkola, zostaje z nimi tylko jak są chorzy. No i umówiliśmy się, ze jak moje będą chore to będę ja "pożyczać" .

      Usuń
  3. Coś po ludziach krąży. Ja miałam bliższe zapoznanie z sedesem w niedzielę, a Małżon kilka godzin później w środku nocy. Ala - niezaszczepiona - zdrowa jak ryba (tfu tfu, żeby w złą godzinę nie napisać) a Ula - szczepiona - ma tylko sraczkę i całkiem dobry humor. A mnie dziś znów mdli >< Twoje dzieciaki szczepione na rota?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczepione. Oba. Z perspektywy czasu uważam niestety te pieniądze zmarnowane

      Usuń
  4. Ja Ci pisalam jak to u nas było więc wiesz ze atrakcje z kibelkiem w roli głównej nas nie ominęły :) Jakiś taki czas chyba, bo krótko po tym jak z nas wszytko zeszło poszło na Szwagierkę ;) Aktualnie starsza kaszle po katarze, mlodsza kataru nie ma ale też kaszle :/ Fajnie,że coś skrobnęłaś, zdrowiejcie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie coś nam to zdrowienie średnio idzie ostatnio. ..😞

      Usuń
  5. Co u Was tak ten rotek szaleje? U mnie od lat, odpukać, żadnego choróbska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, przedszkole to idealny grunt dla rota niestety...

      Usuń
  6. Cos w Polsce jelitowka krazy. Rodzinka mojej siostry tez solidarnie przeszla, a siorka tez wlasnie wrocila po macierzynskim do pracy, wiec nie mogla sobie pozwolic na L4.
    U nas na szczescie (puk, puk w niemalowane!) "tylko" gile i/lub kaszel. Cala czworka, oczywiscie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata pewnie pogoda swoje robi, bo niemal od dwóch tygodni leje dzień w dzień

      Usuń
  7. Wieje masakrą... Ja cały czas czekam na taki sądny czas u nas, ale coś dziwnego stało się z tym moim trio - nic, po prostu nic się ich nie ima. Tak więc współczuję Ci ogromnie, bo pamiętam z ubiegłych lat, co oznacza kulejące zdrowie i drżę, że niedługo będę mówić "mam to samo"...

    OdpowiedzUsuń