wtorek, 13 września 2016

A JEDNAK UGRYZŁ...

Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem. 

Nigdy nikomu nie zrobił krzywdy. Owszem, jest niezdarny, popycha, czasem jest nieznośny, ale nigdy, przenigdy nie startował do niego z zębami.

Więc dziś, kiedy zobaczyłam kątem oka, co się dzieje zamarłam i wrzasnęła przerażona:

"Zostaw! Nie rusz!

TYMON, NIE GRYŹ TRAVISA!!!!"

(zatrzymał się na sekundę, po czym z szelmowskim błyskiem w oku zacisnął zęby na psim uchu...
Śpiący snem sprawiedliwego pies zerwał się na równe łapy ze skomleniem i uciekł do łazienki)

Naprawdę, nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem...




10 komentarzy:

  1. A młoda nie gryzła Trawisa? To jakby normalne gdy w domu jest pies. Dzieci różnie się zachowują. Moje gryzły, używały jako stołka, jako drabinki. Pierworodna na psim ogonie nauczyła się pływać. A młodsza z upodobaniem wgłębiała się w arkana psiej anatomii penetrując łapami i oczami każdy jego fragment.
    Córeczka znajomej, gdy była w wieku Tymona, swoje niezadowolenie okazywała warcząc.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wiedziałam, ze tak będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie, bo Blanka nigdy nie gryzła psa, łaziła po nim, robiła mu wszystko, ale nigdy go nie gryzła...

      Usuń
  3. Czuję, że Tymka bardzo to rozbawiło, ale biedny Travis :( Chociaż powiem Ci, że moja psica też nie ma łatwego życia, bo służy jako dywan, jako koń, można ją próbować nakarmić ciastem z piachu i tak zabawnie się ją goni... dzieci i zwierzęta mają ze sobą cięzkie (ale wesołe) życie. Z tym, że u mnie pies ma o tyle łatwiej, że może się w kojcu schować, no i wieczorami jak już jesteśmy w domu to ma święty spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No biedny. Wczoraj usłyszałam, jak Blanka woła "Mamo, zobacz, siedzę jak na koniku!" I faktycznie siedziała. Travisowi na grzbiecie, tak, że nie dotykała stopami podłogi. Mina psa bezcenna...

      Usuń
  4. skoro Tymek tym samym dokonał kompletnego badania oraganoleptycznego Travisa, to może na tym zakończy i już więcej nie będzie go próbował... ;)))

    pozdrawiam
    Go

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, bo żal jednak psiura... jak on widzi te dzieci to się cieszy, ale tak z niejakim dystansem :-)

      Usuń
  5. wcale mnie nie dziwi, że Travis ma ambiwalentny stosunek do dzieciaków :))).
    U nas było dla odmiany tak, że Minnie jak była szczeniakiem, (teraz ma prawie dwa lata), to wszystko ją zaczepiło, no normalnie chwili spokoju nie miała bidula, ława w dużym pokoju ją zaczepiała, swoim rogiem, mebelki w zosinym domku dla lalek jak one ją zaczepiały, płyty i książki na półkach, gąbka na zlewozmywaku, zabawki leżące np na kanapie, to już po prostu bezczelnie zakłócały jej spokój, nasze ręce i nogi też ją strasznie prowokowały.:) W związku z tym, że gryzła co jej się pod zęby nawinęło, to często też Zi stawała się obiektem lekkiego pogdryzania i zaczepek, co ją strasznie wkurzało, gdyż moja córka bardzo nie lubi gdy ktoś narusza jej integralność i to nie tylko fizyczną, więc do Minnie odnosiła się ze sporym dystansem i teraz traktują siebie z wzajemnym szacunkiem, jak na damy przystało :P.

    GO

    OdpowiedzUsuń
  6. Ułamek, ułameczek sekundy trwało myślenie, że to Travis. Zanim przewinęłam niżej już wiedziałam, że chodzi o Twojego gryziciela-syna.
    Masz najcudowniejszego psiura na świecie :)
    Syn, rzecz jasna, też fajny, tylko agresywny ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. A psiak potem nie chodził obrażony?;) patrz, a wydawało mi się, że wszyscy mówią, że to psy potrafią ugryźć ;))) i, może jak koleżanki wyżej napisały, spróbował czym smakuje pies i więcej nie będzie? I podziwiam psa. Że tylko uciekł. A przecież sam mógł Tymka ugryźć tak niejako odruchowo nie?

    OdpowiedzUsuń