niedziela, 3 lipca 2016

KLEPTOMAN

Robiliśmy jakiś czas temu zakupy w warzywniaku. Tymka w wózku zostawiłam przy drewnianych pakach z owocami i poszłam zapłacić. Wracam, ludzie się śmieją, a Tymol spokojnie obgryza jabłko, które sobie wyjął ze skrzynki. Takie nieumyte, ze skórką, a co. Znalazł sobie. 

Więc w piątek, gdy poszłam znów tam po zakupy, postawiłam go przezornie z daleka od owoców. Wyjeżdżam już na chodnik, zaglądam do wózka, patrzę, a Tymol znów coś żre. 

Ogórka tym razem sobie znalazł.
I skonsumował.
Szkoda, że ponownie bez płacenia. 
Postanowiłam, że następnym razem kleptoman czeka przed warzywniakiem

Wczoraj poszliśmy do pobliskiego spożywczego, bo Andrzej miał ochotę na coś słodkiego. Kupiłam kawałek ciasta, wytaczam się z wózkiem przed sklep, patrzę, a ten Gad znów coś trzyma w łapie i pracowicie obrabia zębami.

Gwizdnął z półki przy kasie mentosy. Wydarłam mu z ręki i chciałam oddać, ale niestety zdażył już je trochę przemielić. Musiałam więc wrócić i zapłacić, zostawiając przed sklepem ryczącego, bardzo rozżalonego Tymka, zalewającego się łzami. 

No bo przecież on sobie znalazł.
Sam
A ja mu zabrałam!!!

Chmmm jest szansa, że już by się sam wyżywił w mieście.
Co nie zmienia faktu, że rośnie mi kleptoman.  

7 komentarzy:

  1. Żaden z niego kradziej. Głodne dziecko i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prostu instynkt samca się w nim budzi. Poluje.

    OdpowiedzUsuń
  3. moja Martyna notorycznie podwędzała bułki w sklepie, ale przestała więc i On dorośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moj synus robil dokladnie to samo. :)))
    Przejdzie mu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł jak na tym zrobić interes ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z jednej strony to takie urocze, z drugiej faktycznie głupio, dobrze, że Was nie złapali :)))

    OdpowiedzUsuń