środa, 8 czerwca 2016

TROFEUM...?

Na mięsie dla Travisa zostawionym na blacie usiadła mucha. Błyszcząca zielonkawo mucha. 
I zostawiła coś, co dość szybko się w tym upale wykluło. 
Mój mąż obejrzał żyjątka z uwagą, a widząc, że zmierza do mnie z zamiarem demonstracji nowego życia w naszym domu, od razu zawołałam:

"Nawet mi tego nie pokazuj, to obrzydliwe!"

I po chwili namysłu dodałam:

"A w ogóle to jak umrę, to proszę mnie skremować, bo nie chcę, żeby mnie coś takiego żarło"

Mój mąż chwilę milczał, najwyraźniej myślał, co na takie dictum powiedzieć i po dłuższej chwili, z błyskiem szaleństwa w oku i dziwnym uśmiechem, oznajmił:

"My Cię.... wyprawimy"

4 komentarze:

  1. I będziesz wypchana trocinami witała gości w progu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba raczej straszyla. ..

      Usuń
    2. Eee tam, ładna jesteś to fiolet i zieleń też na pewno do Ciebie pasuje :)

      Usuń
  2. Mam takie niejasne przeczucie, że po śmierci to będzie Ci jednak wszystko jedno ;)

    OdpowiedzUsuń