wtorek, 24 maja 2016

O BRUDNYCH DZIECIACH

Taka sytuacja
Wchodzę po Młodą do przedszkola, czekam chwilę na dole, aż zejdzie, Tymol sobie gada w wózku, a w holu awanturuje się rude, plujące jadem coś. Że niby matka, wyjątkowo zdenerwowana, bo uwaga! ( Ci, którzy czytają stojąc, niech lepiej usiądą) - jej syn po powrocie z placu zabaw ma piasek w butach. 
I ONE MU GO NIE WYSYPUJĄ. 
One, czyli przedszkolanki, przypominam oraz informuję nieuświadomionych - jedna Pani na 25 dzieci. 
I TE BUTY SIĘ NISZCZĄ. 
PRZEZ TEN PIASEK. 
Chmmm, zawsze mi się wydawało, że raczej od codziennego, intensywnego użytkowania, ale widać się nie znam. 
I ONA JUŻ TYLE RAZY PROSIŁA A ONE NADAL NIE WYSYPUJĄ
BYŁA NAWET NA SKARDZE U DYREKCJI I NADAL
NIE WYSYPUJĄ

Opiekunka grupy Blanki tłumaczy, że ona nie zajmowała się drugą grupą, tylko inna Pani i już jej nie ma, po po piętnastej grupy są łączone i opiekunka danego chłopca już wyszła. 
Rudej to nie przeszkadza. Drze się nadal, nie ważne na kogo, byle ulać jadu. 

Myślę sobie, druga grupa, czyli czterolatek. 
Siedzi sobie na krześle biedne pachole, okraglutkie na buzi i nie tylko, brzuch wylany ze spodenek na kolana i dłubie w nosie. 
I czeka. Buty rzucone obok. I czeka. 
Matka spuściwszy sobie nieco ciśnienia
ZACZYNA GO UBIERAĆ. 

A ja myślę sobie, że gdyby mój syn w wieku lat czterech nie potrafił sobie wysypać piachu z butów, to chyba bym się zapadła ze wstydu pod ziemię. I owszem, też bym się darła, ale na pewno nie na Panią w przedszkolu, tylko na to oto pacholę, któremu matka zakłada sandały, zapina rzepy, a chłopczyk jedyne co robi, to jej nogę pod nos podstawia. A matka zakłada mu bluzę, gdy wtem, uwaga! Dostrzegła plamkę na koszulce. I dalej hajda na wroga!

BO W OGÓLE W TYM PRZEDSZKOLU TO ON SIĘ BRUDZI. 
W DOMU SIĘ NIE BRUDZI W OGÓLE. 
A TU SIĘ BRUDZI. 

Straszne pomyślałam sobie. No potworne. Nagle rozumiałam, czemu opiekunka grupy Blanki przepraszała mnie ostatnio, bo jak się okazało, Młoda pomalowała sobie rajstopy farbą. Popatrzyłam wtedy na nią jak na wariatkę, bo w domu Blanka maluje nie tylko przypadkiem po ubraniach, ale także po innych powierzchniach i to celowo. 

Kusiło mnie, oj jak mnie kusiło, żeby się wtrącić w tą dyskusję, ale  Ruda nie wyglądała na taką, co posiada poczucie humoru, więc się wstrzymałam. 
I trochę żałuję, bo taką miałam ochotę...

Zaproponować jej, żeby owijała swojego synka folią streczową, od stóp po czubek głowy. Zagwarantować jej, że to świetna metoda i wtedy to w ogóle się nie ubrudzi, nawet trochę, tylko trochę spoci ewentualnie. Powiedzieć, że testowałam na swoich dzieciach, że patent sprawdzony i w ogóle polecam, i dla dorosłych i dla maluchów, ubrania się nie niszczą, prać w ogóle nie trzeba. Tylko o wycięciu dziur na usta i oczy trzeba pamiętać. 

Choć w jej przypadku tę na usta raczej należałoby z premedytację pominąć... 



22 komentarze:

  1. Trzeba było się wtrącić!
    Nie znoszę matek, które obsługują dzieci! Później się dziwią, że takie niesamodzielne...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nawet na zebraniu Pani prosiła żeby nie pomagać bo codziennością są matki które sześcioletnim dzieciom zmieniają buty...

      Usuń
  2. Jeśli dziecko w domu się nie brudzi to domyślam się, że jest karmione przez mamusię, a o malowaniu farbami czy zabawach na placu zabaw to może pomarzyć ;/. Szkoda, że jeszcze nie zażądała żeby pobrudzone ubrania w przedszkolu prały przedszkolanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wrażenie że zaraz zażąda żeby syn w przedszkolu siedział i się nie ruszal☺

      Usuń
  3. no wiesz, to jest rzeczywiście problem, ja bym zaproponowała, żeby młodego wcale na plac zabaw nie wypuszczać, żeby sobie tego piasku w buty nie nasypał, bo i kredek, farb, klejów ani łyżki z jedzeniem absolutnie nie pozwalać dotykać nawet, niech siedzi i w nosie dłubie i... tylko chusteczkę jakaś mu zapwenić bo jak o ubranie wytrze to się pobrudzi, że ja na to nie wpadłam, zeby awanturę zrobić, ze sie brudzą, ze piasek w burtach mają, albo raczej jak u nas to trawę na kolanach, ale nic to zaraz idę po dziewczyny to się wyżyję, a co, płacę to wymagam ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem życiowy jak wydać- dzieci się brudza i nie rozumiem jak można mieć o to pretensje tak serio

      Usuń
  4. Hahaha, jaka sympatyczna mamusia! Moj ulubiony typ! :D

    Ale co do samodzielnosci dzieci, to chlopcy sa hmm... "inni". ;) Sama w szoku jestem, bo przyzwyczajona, ze Bi w wieku 2.5 roku byla zupelnie samoobslugowa, patrze na Nika i nie wiem czy smiac sie czy plakac... Moj syn - prawie 3.5 roku, ledwie nauczyl sie podciagac sobie majty oraz spodnie po sikaniu. A i to zazwyczaj podciaga krzywo i ze zrolowana gumka w gaciach. Buty calkiem niedawno nauczyl sie SCIAGAC, a i tak idzie mu opornie. O samodzielnym nalozeniu moge sobie pomarzyc. Nie ma mowy rowniez, zeby ubral sobie sam bluzke czy kurtke. I nie to, ze go wyreczam. Pokazuje, tlumacze, ucze... A potem patrze jak te male raczki zupelnie nie wspopracuja, ramiona wydaja sie za krotkie, strony sie myla, nogawki uciekaja... ;) Rece opadaja. Juz sie obawiam co to bedzie w przedszkolu. ;) Potwierdza to jednak opiekunka, potwierdza pediatra - chlopcy znacznie pozniej niz dziewczynki zaczynaja garnac sie do samodzielnosci. Cierpliwie (no, powiedzmy) wiec pomagam i ucze, z nadzieja, ze jeszcze troche i nie bede musiala. ;)

    Moze Tymek bedzie wyjatkiem od tej ciapowatej, chlopiecej reguly? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak będzie, czas pokaże. Ale gwarantuje ze nie będę roscic pretensji o takie rzeczy do Pan w przedszkolu.

      Usuń
  5. Dialog rodzinny. kuzynka(A), jej mąż(M) i 2 dzieci poniżej lat 4. Sceneria piaskownica.
    - A, gdzie dzieci?
    - W piaskownicy.
    - No i znowu ten dylemat... Myjemy czy robimy nowe.
    Lily

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas robienie problematyczne więc jednak myjemy 😉

      Usuń
  6. Moja 6,5 letnia Podopieczna umie sobie piach z butów wysypać, ale... po co. Nic a nic jej ten piach nie przeszkadza w chodzeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie przeszkadza to ja nie widzę problemu ☺

      Usuń
  7. Tia... No gdzieś trzeba te frustracje upuścić :) Jedno robią to w sklepie, inni na poczcie, rude w przedszkolach, ja... na blogu :)

    Ech, czasami też mam ochotę się wtrącić. Jeden z pierwszych dni Lilki w przedszkolu, upały. Wchodzi mama z Zosią i od progu, tonem dyrektorskim: "Ja panie dziś uczulam, jest taki upał, niech panie uważają". Na co Pani (chwała Jej): "A Zosia ma dziś czapeczkę z daszkiem albo kapelusz? Bo wczoraj nie miała". No tak, po co dziecku w taki upał kapelusz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie puszczają na plac zabaw jak dzieci nie ma czegoś żeby oslonic głowę

      Usuń
  8. Ostatnio i zupełnie nie wiem jakim sposobem Kasia miała calutkiego pampersa żwiru, rozumiem gdyby miała krótkie spodenki i koszulkę albo sukienkę, ale miała body i rajstopy, a pampers był wypełniony od górnego zapięci na brzuchu do pleców. Także chyba wypróbuję Twój patent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci piasek maja wszędzie niezależnie w co są ubrane...

      Usuń
  9. Nie wiem z kim opiekunki mają gorzej z dziećmi czy z ich rodzicami...

    OdpowiedzUsuń
  10. To nie są mamy to są tzw "Mamuśki"- i w każdej grupie, na każdym etapie edukacji dziecka musi się taka jedna w grupie trafić.
    -"Pani Gabrysiu a czy musi Pani wychodzić z dziećmi na dwór? Bo moja Olvia ma takie ładne, nowe buty i on=a je sobie na tych spacerkach brudzi" ...

    Serio.. dosłowny cytat z jednego z zebrań ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa... To może lepiej dziecko boso a buty na półkę? Bo się zniszczą. ..

      Usuń
  11. Tytułem brudnych dzieci zakupiłam nową dużą pralkę. I od czasu do czasu same dzieci też traktuję wodą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w ramach oszczędności często wietrze. I od czasu do czasu traktuje mokrą sciera😉

    OdpowiedzUsuń