niedziela, 6 marca 2016

CZWORONÓG I CZŁOWIEK DECHA

W końcu mu się udało.
Stanąć na czworakach.
Jednak nadal nie wie, co dalej. Buja się w przód i w tył. Leci na przysłowiowy pysk. Znowu wstaje, z uporem dziecka. Już mu się nawet udaje przeszorować kolanem do przodu. I prawym, i lewym. Ale traci równowagę i znów leci na pysk. Ale nie traci zapału. Uparty jest. Wstaje, podpierając się głową. 
W sumie to raczkuje tak zwanym stylem dowolnym. Trochę pełznie na brzuchu, trochę się przetacza z boku na bok, trochę podciąga na rękach. 
W każdym razie jest w stanie dotrzeć do tego, co sobie upatrzy. 
Jest w stanie także zlecieć z łóżka. 
Na szczeście niskiego.
Sprawdziłam. A raczej ona sprawdził. 
Najpierw się zdziwił, a potem poryczał.
Nobla tej matce, której się to nie zdarzyło. 
A mi dwa Noble. 
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że zostawiony na jakiejkolwiek płaskiej powierzchni natychmiast rozpoczyna procedurę przekręcania się na brzuch i stawania na czworakach. Z automatu. 
W związku z czym, gdy zajrzałam dziś do niego wieczorem, żeby sprawdzić, czy śpi, odkryłam, że śpi. 
Na czworakach. Odkryłam także, że tak się w ogóle da. 
Jak widać. 
Przekręciłam na bok. 
Wróciłam po kilku minutach
A ten znów na czworakach.
I śpi. 
Widać wygodnie
Tak oto powstał

Człowiek - czworonóg
Oraz człowiek - decha.
Nie siada sam, ale posadzony nawet bez podparcia, siedzi pewnie. 
Problem polega jednak w tym, że już mu się znudziło.

Każda próba posadzenia go przypomina próbę załamania dechy. 
Grubej, sztywnej dechy. 

Decha o imieniu Tymek nie zamierza już leżeć, nie chce także już siedzieć.
Chce stać. 
Mobilności, przybywaj, mój syn Cię pożąda!
Prawie tak, jak jedzenia.
I tu ma kłopocik. 
Kłopot.
Doopa za ciężka.
Nawet te indycze udka nie mogą dźwignąć
mini - piwnego brzuszka
( choć Młody nie piję, ja - a i owszem, może stąd ma?)
Co się dziwić.
Całość ponad 10 kg. 
Było tyle żreć?



7 komentarzy:

  1. świat taki piękny, a tu mu leżeć każą.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tiaaa wcale nie będzie lepiej jak już wstanie, bo pozycia pozioma przestanie wystarczać. Zacznie się wspinanie, eksplorowanie zakazanych przestrzeni. Potem nastąpi era prania w kibelku, robienia ekstrementow raboratoryjnych przy użyciu najdroższych kremów i preciozow kuchennych....Ale przecież Ty to wszystko wiesz ;))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, no i powiedz, że maluszki nie mają problemów! Chciałby, a tu cały świat przeciwko niemu :)
    Jak ja lubię ten etap, o którym piszesz. No może człowiek-decha u nas nie występował, ale to powstanie i bujanie się w przód i w tył- mam widok Lilki w tej pozycji i naprawdę, mam wrażenie, że to było wczoraj. Ile my się z Marcinem naśmialiśmy, co taki bąbel myśli i czuje w tym momencie. Dla nas to oczywiste, co trzeba zrobić dalej, a dla takiego dziecka? To jak wypłynięcie na ocean :)
    Czy było tyle żreć? Ja lubię podobnie jak Tymuś, także ten... No chyba była :) Żałuję tylko w sklepach i w łazience przed kąpielą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już nawet nie pamiętam ile razy moje dziewczyny spadły z łóżka, Kasia była pilnowana przez czwórkę osób, a i tak spadła i nabiła sobie paskudnego guza. Co do spania, to moje śpią na brzuchu od małego, najczęściej z jedną nogą prosto, a drugą zgiętą w kolanie (na marginesie to wszyscy tak mamy ;). Wczoraj Kasia spała na pół-czworaka, bo tylko dupkę miała w górze.
    Pokombinuje jeszcze trochę i wystartuje jak perszing :) Raczkujące czy chodzące dziecko już jest nie do zatrzymania, ehh fajny etap Tymek przechodzi, fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawym jak młoda komentuje akrobacje brata :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja przeczytalam 'czlowiek-deprecha' ...;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha ha... I już nic go nie powstrzyma.... Styl dowolny, powiadasz? Co tam, not za styl nie przyznają, tylko skuteczność się liczy :)
    Super :)

    OdpowiedzUsuń