poniedziałek, 11 stycznia 2016

PO TYGODNIU

Zapalenie płuc schodzi. Ponoć osluchowo czysto, choć Tymol kaszle jeszcze. Może jutro wyjdziemy, a może w środę. Skóra smarowania co dwie godziny przez cały dzień, od ósmej rano do dwudziestej,   podgoila się ,  zmiękła, choć miejsca po najgorszych zmianach są jeszcze widoczne. 

Na stopach jeszcze drobniutka kaszka i pod kolanem; oglądam go obsesyjnie przy każdym smarowaniu,  czy znów coś nie wyłazi. Boje się,  ze gdy wróćmy do domu,  cały koszmar zacznie się na nowo. 

W testach alergicznych wyszły białka mleka krowiego w drugiej klasie i jajko w szóstej, najwyższej klasie. Wynik ponad sto, ponoć zaskakujący u tak małego dziecka. Tymek reaguje alergiczne nawet na śladowe ilości jajka w moim pożywieniu - a przecież do mojego mleka z tych śladowych ilości przenika naprawdę jakas mikroilosc.  

Prawdopodobnie uczula go wszystko co związane nie tylko z kura (mięso,  jajka, pióra), ale w ogóle z dorobiem. Karmiac go nie jadłam jajek, tylko mięso indyka, a skóra była w strasznym stanie.  

Nie uczula go pies. 
Kamień spadł mi serca. Pierwszej nocy tutaj łzy same leciały mi z oczu na myśl, ze jeśli to pies, to trzeba będzie go oddać.  
Nic na to nie poradzę, kocham tego psiura.

Być może uczula go coś jeszcze, bo Tymol nie miał jeszcze rozszerzonej diety. Więc organizm nie miał kontaktu z potencjalnymi alergenami i nie wytworzył jeszcze przeciwciał. 

Miejmy nadzieje,  że to tylko te cholerne jajka i ptaszydla.  Na małe ilości mleka nie skóra nie reaguje, po śladowych ilościach jajka od razu skóra robi się  czerwona.  Wystarczyło ze zjadłam w szpitalu zupę z makaronem (ile może być jajka w makaronie? ?) a Tymol po godzinie miał wysypke na całym ciele i czerwone plamy na głowie. 

Na pewno musimy być pod stalą kontrola alergologa i pod jego okiem rozszerzać młodemu dietę. Tylko jak to wytłumaczyć chlopczykowi, który wodzi oczami za łyżka i dosłownie podprowadza mi jedzenie z talerza. I placze, jak mu odbieram te ukradziona kromkę chleba i zaciska ją w łapkach jak wiewiórka i wpycha ja sobie do buzi.  I nic mu nie przeszkadza. Ani grudki, ani kawałki... 

Mały,  biedny Tymek.
Dobrze, ze choć humor mu wrócił. Znów się śmieje,  gaworzy, zagaduje do pielęgniarek w zabiegowym,  rodzaje dwuzebne uśmiechy, grucha i zaczepia.
Mały podrywacz 
Wcześnie zaczyna ☺


16 komentarzy:

  1. Nie jest źle. Bez jajek da się żyć. Bez mięcha z piórami też. Ważne, że psiur jest OK. Pieczywo bez jaj i będzie dobrze.

    Izumi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weganie żyją to i my przezyjemy ☺

      Usuń
  2. Płakałabym razem z Tobą, gdyby to była psia sierść. Ucałuj Tymola od przyszywanej ciotki z Krainy Deszczu! Szybkiego powrotu do domu i pomyślnych wiatrów na trasie do zdrowia!:-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy już w domu. Pociesza mnie to, że on już miał kontakt z psią sierścia (trudno żeby nie miał jak jest wszędzie) więc organizm miał okazję wytworzyć przeciwciala, skoro mimo tego ma klasę zero to nie będzie co uczulac. Z wieloma pokarmami nie miał więc tu jeszcze może być różnie

      Usuń
  3. Oj biedny Tymolek i biedna Ty. Trzymajcie sie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja płakałam, jak się okazało, że mam cukrzycę ciążową. Nie wyobrażałam sobie pogodzenia mojej nowej (niezwykle rygorystycznej jak mi się wydawało) diety z wyżywieniem pozostałych domowników. Ale już po 3 tygodniach miałam to całkiem sprawnie opanowane, więc i sobie daj chwilę na ogarnięcie tematu, byle na luzie :)

    Młodemu i sobie możesz piec bułeczki, albo zdrowsze pieczywo na zakwasie - do tego naprawdę nie trzeba jajek. Niestety mniej będziesz mogła wspomagać się gotowymi słoikami, bo we wszystkich "gotowych" potrawach mogą kryć się jajka (dla mnie zmorą jest cukier nawet w sosie do spaghetti), ale wierz mi, dasz radę. Twarz uśmiechniętego malucha test tego warta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i tak dla siebie gotuję oddzielnie więc nie ma problemu Czasem robię 3 różne obiady (i czwarty dla psa ☺)

      Usuń
  5. Wcześnie, bo praktyka czyni mistrza :)
    Współczuję. Kurczę, wręcz wydawałoby się niewiarygodne, że Jego malutkie ciałko jest tak czułe na te, jak zauważyłaś, "mikroprzeniknięcia". Strach pomyśleć, co stałoby się, gdybyś sobie zaserwowała jajecznicę na śniadanie...
    Wychodźcie już. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku! Biedactwo. A masz świadomość, że "szczepionki przeciwko odrze i śwince, wchodzące w skład stosowanych w Polsce trzyskładnikowych szczepionek typu MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce), oraz szczepionka przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu są produkowane na fibroblastach zarodków kurzych z czym związane są śladowe ilości białka kurzego w szczepionce. " żródło: http://szczepienia.pzh.gov.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mam. Czytałam już o tym. To by tłumaczyło czemu po szczepieniu stan skóry pogorszyl się dramatycznie

      Usuń
  7. ojej ;( muszę nadrobić zaległości u Ciebie bo z aktualem jestem do tyłu. Macie już dwa ząbki??? U nas uśmiechy ciągle bezzębne. Ściskam mocno i niech moc będzie z Wami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. Od 4 miesiąca ☺ ciesz się ze bezzebne ja już Rynkowe nie raz poczułam...

      Usuń
  8. No to masz babo placek! Ale z dwojga złego wiesz na czym stoisz prawda? Tą maść, która tak ładnie wygoiła Tymkowi skórę dostaniecie na receotę tak na wszelkli wypadek, gdyby znowu miał taki ostry stan zapalny czy szpital zostawia to w gestii lekarza alergologa, który będzie Wami się opiekował? Jest wogóle szansa, że On z tego wyrośnie czy się z takich rzeczy nie wyrasta? Nie mam doświadczenia z AZS, więc nie wiem. A tak na szybko robię przegląd jedzenia w głowie i bez jajek chyba niczego nie ma, może się mylę? Skoro śladowe ilości mleka Go nie uczulają, to chociaż masło będziesz mogła jeść - normalnie rarytas jak kawior ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciesze sie, ze juz lepiej i zaraz, za chwilunke wychodzicie!

    I razem z Toba oddycham z ulga, ze Tymek nie ma uczulenia na psia siersc! Rowniez nie moge sobie wyobrazic, ze mialabym oddac nasza siersciuche...

    Co do diety, to ciezka droga przed Wami, ale juz pare razy na blogach rzucily mi sie w oczy przepisy dla mam karmiacych malych alergikow z AZS (a potem samych milusinskich). Nie zwracalam na nie wiekszej uwagi, bo Potwory alergii nie maja, ale to znak, ze takie przepisy istnieja, wystarczy pogrzebac w necie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem, że to teraz mało pocieszające, ale dacie radę, powoli nauczycie się, co go uczula, a z czasem będzie coraz lepiej.
    Tymek będzie kradł serca w takim tempie, że będziesz miała ciągle jakieś dziunie na telefonie. A, nie teraz to on je będzie miał na komórce. W kolejce. :))
    Ściskam, trzymajcie się razem z psiurem, nie wyobrażam sobie Was bez niego!

    OdpowiedzUsuń