środa, 27 stycznia 2016

PÓŁ ROKU

Pół roku Tymek kończył dzień po wyjściu ze szpitala. 
Ciężki był dla niego ten szósty miesiąc. Skóra była w strasznym stanie. Tymek budził się w nocy kilkanaście razy, nie mógł zasnąć, drapal się rozpaczliwie tak, że musiałam go owijac kocykiem jak mumie,  żeby uniemożliwić mu czochranie się do krwi. 
To było błędne koło, szybko robiło mu się gorąco, budził się i drapal jeszcze bardziej. W sumie nic go nie interesowało poza drapaniem. Mimo  sześciu miesięcy na brzuch przekrecal się rzadko i niechętnie,  podciagany do siadu nie trzymał głowy, głównie leżał. 
I był smutny. 
Nie, nie płakał,  ale nie gaworzyl,  nie zagadywal,  nie gruchal,  nie śmiał się. 
Teraz myślę że był też po prostu głodny. 
Mleka miałam mało, a diety nie rozszerzalam ze względu na straszny stan skóry.  A on dosłownie wyrywal nam z ręki kanapki, zabierał łyżkę podczas obiadu, wkładal ręce do talerzy.  

Biedny, mały Tymek - jeszcze się pochorowal pod koniec tego szóstego miesiąca. I trafiliśmy do szpitala. 
Paradoksalnie to nas uratowalo. 

Kiedy tylko skóra się podgoila, a dzięki lekom ustapilo swędzenie, Tymek ruszył z kopyta. Jeszcze w szpitalu zaczął się pięknie przekrecac na brzuch, wysoko podnosić głowę mocno opierając się na wyprostowanych ramionach.
Zaczął podciągać się do siadu i siedzieć z podparciem.  To aktualnie jego ulubiona pozycja. 
Na brzuchu usiłuje poderwać tyłek do raczkowania. ale ciężko mu jeszcze zintegrować i doope, i ręce. Pelza więc na wstecznym i kręci się dookoła własnej osi. 

Znów się śmieje. W głos. Najczęściej do Blanki i do Travisa. Największą atrakcją w życiu Tymka jest ostatnio łapanie i ciagniecie za wszystko.  Gdy tylko słyszę rozpaczliwe, blankowe "Maaammmoooo"  to już wiem, że capnal ja za włosy.  
Wyplatuje potem spomiędzy jego palców całe kępy wyrwanych, siostrzanych kosmykow,  a ten aż gulgocze z radości. 

Łapie po drodze wszystko, do czego tylko uda mu się dosiegnac . Idę z nim do łazienki, niosąc go pod pacha i nagle robi mi się ciężko jakoś - patrzę i odkrywam, ze ja tacham Tymka, a Tymek ciągnie za sobą.. . suszarkę z mokrym praniem, która capnal po drodze. Albo kwiatek w doniczce (R.I.P biedny kwiatku), albo wanienke z wodą, albo leżaczek 

Ten ostatni odejdzie niedługo w niebyt, bo i tak Tymek uparcie usiłuje go za każdym razem opuścić,  czepiajac się palaka i podciagajac się na nim. To samo robi w gondoli w aucie, musimy zmienić fotelik, bo mały drań łapie za uchwyt i siada sobie... i tak jedzie. 

Uwielbia grające zabawki. Tłucze z zapamietaniem w każdą,  która jest w stanie wydać jakiś dźwięk. 

Gryzie. 
Jak oszalaly.  
Wszystko. 
Odbyliśmy już kilka poważnych rozmów na ten temat, niestety nie doszliśmy do porozumienia. Stanęło na tym,  ze ja na niego wrzeszcze, a on przestaje.  Na chwilę. 
A potem znowu gryzie. 
Mnie, nasze palce, gazety - dobra chwilę zastanawiałam się ostatnio, czemu mój syn sra na niebiesko,  zanim odkryłam,  że to co widzę w pieluszcze to kawałek Newsweeka. ... 
Śpi jak zajac pod miedzą 

W dzień trzy razy po 20, 30 minut, u mnie na rękach. Z polotwartymi oczami. Bardziej drzemie niż śpi. 
W nocy budzi się trzy, cztery razy na tankowanie,  ale zje i śpi spokojnie dalej. Nadrabia poprzedni miesiąc. Nie przybrał na wadze. Przez chorobę schudl,  dzień przed ukończeniem sześciu miesięcy ważył 8,3 kg. 
Teraz, kiedy zaczął w końcu dostawać inne jedzenie niż mleko,  Tymek dosłownie żre. Jak widzi miseczkę ze swoim posiłkiem, to śmieje się w głos. Dostał na razie dynię, kleik ryżowy, sinlac, brokuła i jabłko. Po dwóch ostatnich była lekka wysypka, musimy powtórzyć i zobaczyć,  czy coś się będzie działo. 
Wafle ryżowe i chrupki kukurydziane mloci jak wiewiórka.  Trzyma rączkami i obrabia tymi dwoma zębami. 

Gdy mu zabieram, uderza w płacz. ..

Życiowym priorytetem Tymka jest jedzenie i spanie.  Jeśli te potrzeby są zaspokojone, nic go nie rusza - jest pogodny, uśmiechnięty, nie boi się obcych ludzi. Wrecz przeciwnie, rozgląda się, zagaduje po swojemu i uśmiecha się.

Jest bardzo podobny do swojego ojca. I z charakteru, i z wyglądu

Tylko włosów ma więcej ☺

18 komentarzy:

  1. Jak dobrze czytac takie wiadomosci:))) Biedactwo zaczyna wreszcie zyc zyciem normalnego niemowlaka i dobrze, nawet jak troche szkod po drodze narobi to ma do tego prawo:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Na poczatku Twojego wpisu, aż mnie serce ścisnęło, żal mi było tego malutkiego smutnego Tymka. Później na szczęście już powiało optymizmem :) Szpital, którego chcialam uniknąć jak ognia w naszym przypadku również pomógł - chyba taka jego rola, ale wiadomo. Ze snem widzę niewiele się zmieniło w ciagu pół roku, ale pozostaje mieć nadzieję, że drugie pól tą kwestię unormuje. Fajny ten Twój synek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ze trafiliśmy do tego szpitala teraz żałuję ze tak pozno, skóra była coraz gorsza, nic nie pomagało a Tymol się męczył

      Usuń
  3. Żal Malca, ale w sumie dobrze, ze juz nadrabia! I to w jakim tępie! A to ciągnięcie za włosy u nas też było. Li też się darla "mamooo" albo "niaaniu" :) zaraz będzie Jej zabawki zabierał :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jej zabiera O ile uda mu się dopelznac ☺

      Usuń
  4. Niech je, śpi, niech będzie mu dobrze. Przy okazji mama też będzie miała się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i pięknie!
    I tak niech zostanie.

    Pzdr Izumi

    OdpowiedzUsuń
  6. Jablko zastap gruszka. U wielu dzieci ma zgubne skutki, zwlaszcza u tych, ktore maja sensacje nietolerancji roznych pokarmow. Przerabialismy, dopoki nie trafilismy do ordynatora gastroenterologii dzieciecej.
    Pozdrowienia.
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, myślałam też o morelach/brzoskwiniach Podobno rzadko uczulaja

      Usuń
    2. Hmm... nie wiem, ale moze lepiej owoce naturalne, nie ze sloiczkow, gruszka bedzie ok i banan rowniez (ten sam ordynator opowiadal, ze niektore dzieci na jego oddziale zyja tylko bananami). Staraj sie nie wprowadzac innych pokarmow, nie poszerzac zbytnio tego co juz je. Jesli bedziesz wprowadzac mieso, najbezpieczniejsza jest jagniecina. W razie naglych problemow, wroc do wylacznego karmienia piersia. Przezylismy jakos, kilka miesiecy Mala jadla kleik kukurydza-tapioka z jagniecina, banany i gruszki. Na szczescie jej sie nie znudzilo. Na pewno to juz wiesz, ale jesli wprowadzasz cos nowego, to po jednym pokarmie i obserwuj przez minimum tydzien. Wyjdzie z tego, u nas stalo sie to po 14 miesiacu zycia. Milego wyjazdu, pozdrawiam Was serdecznie i dziekuje za wszystkie usmiechy, wzruszenia i salwy smiechu, ktore od lat dostaje od Was w podarunku na tym blogu.
      Aga

      Usuń
    3. Nie ma za co ☺ młody aktualnie je rano dynię z kleikiem ryżowym i po południu albo kaszke sama albo z owocem- szukam bezpiecznego, jabłka chyba trefne ale nie jestem pewna, być może to zbieg okoliczności, dziś dostał morele. Wiem że lepsze owoce naturalne ale pod warunkiem ze są z pewnego źródła. .. a zima ciężko o nie no K wybór mały. Zresztą myślę ze nasze problemy skórne są związane też z faktem ze mieszkamy w centrum dużego miasta. Od soboty jesteśmy w górach (w Czechach) i skóra przepiękna.. zeszły wszystkie zmiany a smaruje go raz dziennie zwykła mascia witaminowa

      Usuń
  7. To cudownie, ze Tymek teraz nadrabia ekspresowo rozwoj! Mam nadzieje, ze teraz bedzie juz tylko coraz lepiej i zostanie juz takim pogodnym, usmiechnietym bobaskiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudny wpis i opis, cudny obiekt wpisu i aż się gęba śmieje, jak się Ciebie teraz czyta :) Jak dobrze, że Tymek już podleczony, wraca do siebie, nadrabia i rozdziela uśmiechy!!! Rewelacja!!!
    A co do rwania włosów i rwania się do przodu - jakbym o Kacprze czytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz problem w tym że Blanka nie ma za wiele tych włosów i zapędy brata grożą jej wylysieniem. Zwłaszcza ze jak się jej wczepi w te wlosy to dosłownie rwie całe peki.

      Usuń