niedziela, 6 grudnia 2015

ZLOT

Tymek od czwartej spał ze mną w łóżku, albowiem w środku nocy zebrało mu się na monologi, a mi nie chciało się wisieć na barierce łóżeczka,  udając ze slucham. Zabrałam więc malca z sobą, zawinelam w koc, docisnelam kołdra i tak unieruchomiony Kajman w końcu zasnął, choć kłócil się ze mną i dyskutowal dobra godzinę. 

  Tuż przed siódmą obudził go pies, cieszący się na widok pana wracajacego z nocnej zmiany. Andrzej zabrał go na krótki spacer, głównie po to, żeby spacyfikowac szalejace z radości bydlę, a kiedy wrócił, psiur  natychmiast wskoczył i uwalil się na kocu w nogach łóżka.  Oparlam sobie bose stopy o jego gęste,  ciepłe futro. 

Po chwili przyleciala do nas Blanka, rozczochrana, pachnąca snem. Wtulila się we mnie i zaczęła szczebiotac i zagadywac do gaworzacego Tymka.  

Z drugiej strony na łóżko wlazł Andrzej, Czochral psa, ja mizialam Blanke po włosach, Młoda gilgotala zasmiewajacego się brata, Travis lizal mnie po stopie szorstkim, ciepłym jezorem.  

Zlot poranny. 

7 komentarzy:

  1. Rodzinka w komplecie od rana ☺ Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie takie chwile co? Człowiekowi aż się ciepło ba serduchu robi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęście rodzinne. Miło się czyta. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdoszczę! I dzieci i psa...ehh Pięknie!

    www.swiat-wg-anuli. blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale przyjemny widok to musiał być :)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy przeczytalam tytul, pierwszym skojarzeniem byl zlot na Lysej Gorze! :D

    OdpowiedzUsuń