sobota, 26 grudnia 2015

GALA TAŃCA

Tuż przed świętami Blanka brała udział w Przedszkolnej Gali Tańca. W swojej placówce edukacyjne mają zajęcia taneczne, w ramach których, razem z osobą prowadzącą warsztaty. przygotowały program do odtanczenia na "dużej scenie"

Młoda została wybrana do reprezentowania przedszkola, impreza miała miejsce lokalnym domu kultury i przybyły na nią - dosłownie - tłumy ludzi. 

Tuż przed występem mloda zdryfila.  
Dosłownie wpadła w histerię i to taka, że opiekujaca się nimi przedszkolaka odszukala mnie na widowni, żebym poszła z nią za kulisy i pomogła uspokoić roztrzesionego trolla. 

Miałam jej ochotę powiedzieć, ze to kiepski pomysł i miałam rację, bo kiedy Blanka mnie zobaczyła,  rozkleila się na dobre. Płakała, broda jej się trzesla,  powtarzala, że się boi dużej sceny,  ze się bardzo boi, nie mogła się opanować. Moje przytulania nie pomagało. Ryk, łzy, nerwy, no dramat. A jej grupa występowała jako pierwsza, na dodatek Młoda miała wyjść na scenę w pierwszej parze. 
Wysłałam Andrzejowi smsa, ze Młoda wpadła w histerię i płacze, że się boi. W odpowiedzi dostałam wiadomość o treści: 

"To wracajcie. Niech się nie stresuje"

Stałam tam i byłam zła na Andrzeja, choć w sumie dokładnie takiej reakcji po nim się spodziewałam. Pod pewnymi względami bardzo się różnimy. Patrzyłam na zaplakana Blanke i paradoksalnie myślałam o rzeczach banalnych - o tym, że generalnie życie jest trudne. I mocno stresujące. Czasem także życie takiego małego człowieka. Myślałam też o tym, że niestety, ale niezależnie od wieku, trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji. I nawet czterolatki nie można przed nimi chronić, bo to nie pierwsza i nie ostatnia trudna sytuacja, przed jaką w życiu stanie. I będzie musiała sobie poradzić.
Teraz i w przyszłości.

Chciała zatańczyć. Nikt jej nie zmuszał do udziału w tym pokazie. Na dodatek było za późno na rezygnację - miała partnera z którym tańczyla,  dzieciaki miały określony układ, po prostu musiała się wziąć w garść i wyjść na scenę. Rozumiałam, że się boi, ale jednocześnie widziałam, że moja obecność jej nie pomaga.

Ona musiała sama pokonać swój strach. Przytulilam. Powiedziałam, ze w nią wierzę i ze na pewno się uda. I że niestety, ale musi wyjść i zatańczyć. I poszłam, zostawiając ja z innymi dzieciakami i paniami przedszkolankami, taka roztrzesiona i pociągająca nosem.

Ale podglądałam zza drzwi. Przestała płakać. Uspokoiła się trochę.  Wyszła, z przerażeniem w oczach, z trzesaca się brodą, ale wyszła i zatanczyla. Piękne, bez błędów, choć także bez uśmiechu.

Ten pojawił się dopiero gdy występ dobiegł końca, rozległy się oklaski. gdy Mikołaj wręczył wszystkim uczestnikom pokazu paczki i gdy opadły emocje.

Tłumaczyłam jej potem, ze jeszcze wiele razy w życiu będzie się bać i ze to zupełnie normalne, że nie chodzi o to, żeby się nie czuć strachu, tylko o to, żeby robić różne rzeczy mimo niego.

Nie wiem, ile z tego zrozumiała. Jedna z pierwszych, trudniejszych życiowych lekcji za nią.
Jeszcze dużo przed nią.
Najważniejsze że wróciła do domu dumna z siebie.
A ja z niej.






7 komentarzy:

  1. Widać,dała radę. Zuch dziewczynka!!
    Zastabawiałam się, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu i doszłam do wniosku, że nie mam pojęcia! Pewnie wyslalabym męża:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż siedział w domu i pilnował Tymka☺

      Usuń
  2. Fajna z Ciebie mama :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Słuszna decyzja. Pogratuluj Blance.

    Swoim wpisem przypomniałaś mi pierwsze Jasełka w przedszkolu Nieletniego. Reakcja mojej wówczas 3,5 letniej latorośli była podobna do Blanki. Pomogła nam wówczas Pani Jola - pomoc w grupie. Jako, że Nieletni grał główną rolę - Józefa - trudno byłoby to zmienić.

    Pozdrawiam Izumi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulowalam Choć powiem Ci ze strasznie mi jej było żal, widać było jak jej jest ciężko. Ale kluczowe było dla mnie to, że ona nie mówiła, że nie chce wyjść, ze nie chce tańczyć. Chciała. Tylko się bala

      Usuń
  4. Słuszna decyzja, u nas było podobnie przed występem z okazji dnia babci - tez był placz i histeria, ale dokładnie jak Ty przytuliłam, powiedziałam zrób 10 wdechów, wysmarkaj nos i zasuwaj na scenę. Wiele z mam swoje płaczące dzieci zabrało na kolana i nie wyszły, a moja z czerwonymi oczami ale poszla i powiedziała wierszyki, zaśpiewała a ja się popłakałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się zawsze chce płakać na wszystkich jej występach ☺

      Usuń