poniedziałek, 2 listopada 2015

OD TRAVISA

Pierwszego tylko na moment jedziemy na cmentarz, tylko do mojego taty. Blanka z zapaleniem płuc, kaszlaca, na kolejnym antybiotyku nie nadaje się do wędrówek po cmentarzach. W sumie bez sensu jechać tyle kilometrów, w korkach, z dwójką dzieci, ale czuje taka potrzebę, więc jedziemy. Choć na moment. Zmierzcha, gdy docieramy na miejsce. W budce pod cmentarzem Blanka wybiera znicze dla dziadka Janka. Niebieskie. Biorę jeden dodatkowy dla zmarłego rok temu sąsiada.

Idziemy alejka. Jest ciepło i przytulnie. Zapalamy lampki. Mówię Blance, ze pierwsza jest od nas, druga od niej, a trzecia od Tymka. Młoda wyciąga także ostatnią z torby, ustawia na pomniku i oznajmia: 

"A czwarta od Traviska!"




4 komentarze:

  1. Travis też członek rodziny to od niego również znicz się należy. Piękna scenka :) Pogoda dopisała w niedzielę, ale u nas wiał taki niezbyt przyjemny wiatr. Wszystko było ok dopóki się szło (jak w słońcu to wogóle luksus był) ale jak stanęliśmy przy pomniku to już tak cieplo nie było.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja bym sie ucieszyła gdybym dostała lampkę od psa

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, od Traviska tez, a co! W koncu tez nalezy do rodziny! ;)

    OdpowiedzUsuń