niedziela, 29 listopada 2015

JAK TATA POSZEDŁ UŚPIĆ CÓRKĘ

Zęby umyte, Tymek ucałowany, Travis wyglaskany - Blanka może iść spać. Znikają więc z tatą w dziecinnym pokoju, ja zostaje w drugim, gdzie usypiam Tymola. 
Słyszę, jak Andrzej jej czyta, potem gaśnie lampka i zapada cisza. 

Po dziesięciu minutach z pokoju wyłazi Blanka i prosi:

"Mamo, daj mi wody..."
Nieco zirytowana pytam:
"A tata nie może ci dać ?"

I co słyszę ? 

"Nie może. Bo śpi "

7 komentarzy:

  1. Tak myślałam. Niedługo to ona mu będzie książeczki na dobranoc czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojego męża nie trzeba usypiac ☺

      Usuń
  2. Doskonałe :) I u nas się zdarza :) Choć u młodego, bo Iga by Tatusiowi nie dała zasnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz mój mąż jest w stanie zasnąć wszędzie, i byle dziecko, gadające czy nawet ryczace, nie przeszkadza mu zupełnie...

      Usuń
  3. Zdarzalo sie u nas nagminnie, az w koncu sam Pan Tata mial dosc, ze wieczor mu ucieka i nauczyl corke zasypiac samodzielnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, ja w sumie ciągle słyszę, że ona powinna już zasypiac sama ale żal mi tego naszego rytuału, przytulania, rozmów. .. to taki fajny czas w ciągu dnia. A Blanka zasypia w kilka minut i trzeba być naprawdę "zdolnym" żeby ją wyprzedzić...

    OdpowiedzUsuń