środa, 28 października 2015

UCZEŃ

Wracałyśmy z pobrania krwi. Pojechałyśmy rowerem, bo było blisko i w miarę ciepło, zresztą co tu dużo gadać, przebijanie się autem przez centrum do przyjemności nie należy. Niemniej nasz wyjazd na dwóch kołach też po czasie uznałam na głupotę, bo Młoda, nie dość, że chora, to jeszcze zmarzła.

Kiedy odstawiałam rower do garażu, zaczęła piszczeć, że jej zimno w nogi. Zażartowałam więc, że uszyję jej takie grube spodnie, żeby nie marzła, najlepiej spodnie z koca. Obraziła się, więc zaczęłam jej tłumaczyć, że żartuję i że powinna też odpowiedzieć kpiną.  Skrzywiła się, popatrzyła na mnie i z tą swoją miną, ni z gruchy ni z pietruchy, oznajmiła:

- "Majtki sobie z koca uszyj..."

Nieodrodna córka swojego ojca :-)

4 komentarze:

  1. Hahaha! Nie moge sie doczekac jej tekstow jak bedzie nastolatka!;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, jak litermatka nie mogę się doczekać, jaka będzie jako nastolatka :))
    Dzisiaj się uśmiałam setnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra jest! Niezłe ziółko masz w domu ;)))

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram przedmówczynie, ale z niej bedzie nastolatka :)

    OdpowiedzUsuń