środa, 23 września 2015

NUDNA NIESPODZIANKA

Kiedy idę po Blanke do przedszkola, zabieram z sobą Tymka w nosidle i Travisa - kundla przypinam na smyczy do ogrodzenia i idę po Młodą. Psiur cierpliwie czeka, czasem dość długo, bo zwykle Blanka bawi się jeszcze chwilę na przedszkolnym placu zabaw i czasem ten moment przeciaga się nawet do godziny. 

Używam w takich sytuacjach psa jako wabika, rzucam Młodej: 
"Zobacz, kto na Ciebie czeka !"

A ona leci się z nim witać, wyłazi za bramę i zwykle już idziemy do domu.
Ostatnio, gdy ja odbieralam, poganialam ja, żeby się pospieszyla, bo głodny Tymek wiercil mi się i krecil; bałam się, że da koncert. Blanka zainytrygowana moim pośpiechem, zapytała:

"A czemu mam się pospieszyć, masz dla mnie jakąś niespodziankę ?"

Z braku laku rzuciłam więc z lekko fałszywym entuzjazmem:

"Mam! Travis na Ciebie czeka!"
Młoda skrzywila się i rzekła:

"Nudna ta niespodzianka, ten Travis, ciągle Travis i Travis. .."


2 komentarze:

  1. Wychowałaś sobie bardzo bystre i bezpośrednie dziecko :) Blanka jest nieziemska. Przedszkole jej pasuje? Chętnie chodzi czy chętniej wychodzi? ;) Bo albo nie było albo przegapiłam notkę o Blance i jej przedszkolu.

    OdpowiedzUsuń
  2. No masz ci los ;)) ale coś w tym jest - dzieci za szybko się przyzwyczajają do dobrego ;)) ja zawsze zabieralam dla Starszej picie czy banana. A ostatnio parę razy pod rząd nie miałam i od razu było "nie masz? A dlaczego nie masz? To może kupimy dla mnie przekąskę?" Ehh ;))

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń