czwartek, 10 września 2015

CO ZA KOLEŚ. ..

Trzecia w nocy. Budzi mnie charakterystyczne, dobrze już znane pochrzakiwanie. Zwlekam się z łóżka, ledwie widząc na oczy, wściekła, bo pierwsza pobudka była o dwunastej, a doskonale wiem, że następna będzie o piątej, o ile Gad w ogóle zaśnie, i idę po omacku do pokoju dzieciaków. Mielac w zębach przekleństwa zapalam lampkę, spoglądam do łóżeczka .... 

a tam leży sobie ten mały koleś pozbawiony szyi, za to dwiema brodami 

I śmieje się na mój widok 
Od ucha do ucha 
Całą swoją bezzebna gębą  

No jak tu się nie cieszyć, myślę sobie, w końcu ...
Mleko przyszło !!!  

Wzdycham ciężko i wszystko mi przechodzi , cała irytacja znika nagle i też się uśmiecham do tego małego kolesia. ..

7 komentarzy:

  1. Bo to miłość. Tylko i aż.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mały słodki koleś :) Mały łobuz z bezzębnym uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to dziala:-) Natura sprytnie to zorganizowala...

    OdpowiedzUsuń
  4. Doceń postępy :)
    Uśmiecha się już na Twój widok, a nie dopiero na widok Twojego cyca :)
    Pozdrawiam całą Travisową rodzinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Przeoczyłam. Pocieszające :-)

      Usuń
  5. Jestes wspaniala! :)

    Mnie pobudek nocnych nawet taki usmiech nie osladzal. ;) Zreszta, nie pamietam, zeby Potwory kiedykolwiek obudzily sie na karmienie z usmiechem. Nocne pobudki to zawsze byl wrzask, bo mleko za wolno "przychodzi", a ja lecialam z cycem do pokoju zabijajac sie po drodze o kapcie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymol nie wrzeszczy. Chrząka znacząco. A raczej chrumka. Jak prosie czekające na korytko...

      Usuń