niedziela, 24 maja 2015

BALONIK

Pojechałyśmy na dzień dziecka do naszej kliniki, która jak co roku, zaprosiła nas, jak i inne dzieciaki, które dzięki jej pomocy pojawiły się na świat, na zabawę z okazji święta małych milusińskich. Ja w sumie nie powinnam się szlajać, ale wiedziałam, że Blanka będzie się doskonale bawić, było pochmurno, ale nie padało, więc się wybrałyśmy; ja kaczym truchtem, Blanka niemal biegiem. Była wata cukrowa, rysowanie kredą, malowanie buziek, wielkie, dmuchane zjeżdżalnie, bańki mydlane, baseny z piłkami, baloniki, tańce, przekąski, konkursy, prezenty i wiele innych atrakcji dla młodszych i starszych. Młoda szalała dwie godziny tak, że w pewnym momencie zaczęliśmy się niemal modlić o deszcz, bo nie byliśmy jej w stanie ściągnąć z dmuchanego zamku. Kiedy siedziała na jego szczycie, szykując się do kolejnego szalonego zjazdu, zobaczyła szybujący w niebo balonik wypełniony helem. Wysoko, wysoko, między chmurami. Przyglądała mu sie dłuższą chwilę, a kiedy niemal zniknął jej z oczu, krzyknęła do mnie:

- "Patrz mamo, balonik, poleciał do nieba, do dziadka Janka!

Po czym zadarła głowę do góry i zawołała:

- "Dziadku, to dla Ciebie!"

Zaszkliły mi się oczy.
Różowy balonik specjalnie dla Ciebie tato.
Od Twojej wnuczki.

6 komentarzy:

  1. Jakie ja mam zaległości :) Przez rok byłam odcięta od neta a tu takie wiadomości. Gratuluję, moja druga córka jest z lipca więc lipcowe dzieciaki rządzą :) Miałam nadzieję, że Wam się uda. Pozdrawiam.
    Ps. Nie wiem jak często komentowałam Twoje posty ale codziennie zaglądałam co u Waszej Białej Dupy słychać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczy wilgotne...
    Cudna ta Twoja mała i wrażliwa i coraz mądrzejsza :)

    OdpowiedzUsuń