czwartek, 30 października 2014

DYSZKA

Wychodzimy na wieczorny spacer z psem, Travis kręci się już pod drzwiami, Młoda ubrana czeka w przedpokoju, ze swoją różową torebeczką, którą wykopała rano z wielkiego worka z zabawkami, a ja szukam kluczy. Znajduję, wrzucam do torby, sprawdzam, czy zabrałam portfel, bo musimy zrobić po drodze małe zakupy, gdy podchodzi do mnie Blanka, podstawiając jednocześnie mi pod nos swoją torebusię - szeroko otwartą, żeby było widać, że nic tam nie ma i zagaja ni z tego, ni z owego:

"Mama, dasz jakąś dyszkę?"

Niedorodna córka swojego ojca :-)

czwartek, 23 października 2014

JUTRO

Blanka chora. W poniedziałek była normalnie w przedszkolu, we wtorek poszła już niewyraźna, wieczorem zwymiotowała, rano doszły kolejne wymioty, gorączka i paskudny kaszel. Siedzimy więc od środy w domu, zapisałam nawet na dziś dziecko do lekarza, ale po jednym dniu totalnego osłabienia, kiedy moje dziecko nie chciało się bawić, biegać, nie chciało jeść nawet czekolady - Blanka się zreanimowała samodzielnie i bez większych środków doraźnych. Miała jeszcze rano lekką gorączkę, ale apetyt wrócił, przez cały dzień wściekała się jak to ona - udawała węża pełzającego po podłodze, grzebiącego indyka, urządzała wyścigi, słowem wariowała jak zdrowe dziecko. Został wodnisty gil i kaszel - efekt tego pierwszego. Więc zaczęłam się zastanawiać, czy wizyta lekarska będzie w ogóle konieczna, bo wygląda to na infekcję wirusową, z którą Młoda sobie radzi. Ale postanowiłam skonsultować temat z mężem, widzieliśmy się tylko przez moment, więc ciężko było podjąć jakąkolwiek decyzję na szybko, więc tuż przed moim wyjściem do pracy Luby zapytał mnie jeszcze raz:

- To co robimy? Mam z nią iść dziś, czy czekamy i pójdziemy jutro?

Zanim zdążyłam się odezwać, cienki, dziecięcy głosik kategorycznie zawyrokował:

- JUTRO!!!

środa, 15 października 2014

MUSIMY POGADAĆ

Po ostatniej rozmowie z opiekunką doszłam do wniosku, iże muszę poważnie porozmawiać z własnym dzieckiem, gdyż włos mi się zjeżył na głowie, kiedy niania powtórzyła mi, co opowiada moja córka. Kiedy wstałyśmy rano, więzłam Młodą na małe przesłuchanie, posadziłam na kanapie i niewinne zagaiłam:

- "Blaneczko, dlaczego powiedziałaś cioci, że Cie biję garnkiem?
- Bo mnie uderzyłaś "

- odparło rezolutnie moje dziecko, zgodnie z prawdą zresztą - dla wyjaśnienia - tak, faktycznie trąciłam ją ostatnio garnkiem, kiedy wkładałam go do szuflady, a ona pętała się po kuchni. Co nie zmienia faktu, że musiałam, po prostu musiałam wiedzieć:

- "Blaneczko, ale dlaczego powiedziałaś cioci, że ja Cię ZAWSZE biję garnkiem????"

Odpowiedziało mi dziecięce, zdziwione spojrzenie ("Ja??? Ja coś takiego powiedziałam mamo? Niemożliwe!") i dziki śmiech Mężyka. 

 
-

poniedziałek, 13 października 2014

KOŚĆ NIEZGODY

Blanka rozwalona na łóżku w pozie niedbałej, z rączką podłożoną pod głowę ogląda sobie bajki. Ojciec sprawdził czas projekcji i zawyrokował:

- "Blanka, dość już tych bajek,wyłączamy telewizor!"

Odpowiedzią było spojrzenie pełne wyrzutu i pełne ignorancji milczenie, poparłam więc swojego męża:

- "Blanka, słyszałaś co powiedział tata, koniec oglądania, zgadzam się z nim!"

Gwiazda odkleiła wzrok od ekranu, usiadła na łóżku, założyła ręce na piersiach i oznajmiła:

- "A ja się z Wami nie zgadzam!!!"

I gadaj tu z taką...

sobota, 11 października 2014