środa, 23 lipca 2014

POCZESANIE, POCZESZENIE...

Bajki w naszym domu są ściśle reglamentowane. Młoda może je oglądać dwa razy dziennie - po obiedzie i po kąpieli, przed pójściem spać. Ilość zależy od długości odcinków - dbamy o to, żeby łączny czas projekcji nie przekraczał każdorazowo 15-20 minut. Jeśli więc wybiera kucyki pony, to ogląda jedną kreskówkę, jeśli Lulusia - trzy. Oczywiście próbuje obejść nasz system udzielania, kombinuje jak tylko może i potrafi. Wstaje rano i mówi: "Mamo, chcę obiadek!" Tłumaczę jej, że o tej porze je się śniadanie, ona upiera się przy obiedzie. Dlaczego? Wiadomo, bo po nim jest bajka, dlaczego więc nie przestawić nieco pór posiłków. Próbuje mnie szantażować - siada z fochem na kanapie, z obrażoną miną i mówi: "Jak mi puścisz baję, to będę się uśmiechała!"
System jest jednak szczelny i jeśli chodzi o bajki, oboje jesteśmy bardzo konsekwentni, więc Młoda nie miała wyjścia - musiała się pogodzić ze swoim losem.
 Co nie znaczy, że poddała się ostatecznie. 

Wczoraj wyjęłam z kąpieli zaryczanego i usmarkanego Stwora z mokrą głową, powtarzającego głosem nasiąkniętym łzami:

"Ja naprawdę bardzo tego nie lubię, naprawdę bardzo, bardzo nie lubię tego mycia głowy, naprawdę mamo bardzo tego nie lubię, ja naprawdę bardzo tego nie lubieeeee łeeee!!!!"

Wytarłam mokre, lniane włosy, przytuliłam, owinęłam w szlafrok i już miałam zabrać do pokoju, świadoma, że za chwilę rozegra się kolejny dramat, związany z czesaniem i suszeniem, gdy spod kaptura rozległ się głosik przepełniony nadzieją:

- "A będzie baja na POCZESZENIE?"

3 komentarze:

  1. Może na poczesanie włosów :)
    pozdrawiam
    agad

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że wspólnie stawiacie granice, tak rzadko mam wrażenie rodzicom chce się "wychowywać", tak łatwo jest puścić wszystko na luz, włączyć bajkę zamiast pobyć z dzieckiem czy mu poczytać. :)
    Ale dziecko walczy i to też dobrze :)!

    OdpowiedzUsuń