sobota, 28 czerwca 2014

CZARNE STOPY

Sadzimy spóźnione kwiatki na balkonie. Blanka biega po nim na boso, grzebie rękami w ziemi, przekłada do skrzynek, rozsypuje, wdeptuje w płytki, zachwycona nowym zajęciem. Patrzę na jej stopy i załamuję ręce:
- "Blanka, jakie ty masz brudne nogi, całe czarne ! "

Podnosi głowę i mówi:
- "Czarne jak smoła!"

Podnoszę brwi, zdziwiona i zaskoczona, w końcu smoła nie jest materiałem, z którym moje dziecko obcuje na co dzień, nie przypominam też sobie, żebyśmy gdziekolwiek ją widziały, pytam więc:
- "A skąd Ty znasz takie słowo kocie?"

A ona z zapałem mi tłumaczy:
- "W bajce o koźlątkach, co mi czytałaś był wilk i miał łapę..." - wtedy mi się przypomina, faktycznie - ... czarną jak smoła" 

Uśmiecham się. 
Warto czytać.


NUREK

Mój mąż chrapie, kiedy śpi na plecach. Doprowadza mnie to do szału, więc dźgam palcem, pukam, syczę, żeby się przekręcił na bok, w końcu zwyczajnie budzę. Oczywiście, kiedy wstanie, nic z tego nie pamięta, a jak zombie, niewyspana, zła, wypominam mu i tłumaczę, żeby poszedł z tym do lekarza, bo zauważyłam u niego ostatnio bezdech. Nawet się zainteresował, spytał zaciekawiony:

- "Ale że co, że co robię?"

Zademonstrowałam więc:
- "No chrapiesz sobie, chrapiesz, potem wciągasz powietrze (wzięłam oddech)...................................................................................................................... i łapiesz oddech dopiero po kilku sekundach"

Popatrzył na mnie, zaczął się śmiać i mówi:
- "Może mi się śni, że nurkuję?"

piątek, 20 czerwca 2014

FACET TO ŚWINIA

Robię obiad w kuchni. Przychodzi Blanka, wdrapuje się na krzesełko postawione obok blatu i zagaduje:

- "Mamoooo...
- Tak?
- Facet to świnia"

Oczy mi wyszły z orbit, normalnie mnie zatkało, zawiesiłam się tak, że nie byłam nawet w stanie zapytać, skąd to wie, kto jej to powiedział; w sumie nie musiałam, bo moje rezolutne dziecko uprzejmie mi wyjaśniło:

- "W radiu tak śpiewali!"

środa, 18 czerwca 2014

KOMBINATOR

Wracamy z pralni, właśnie odebrałam sukienkę, po drodze zrobiłam zakupy, torba ciąży jak kamień, wlokę też za sobą ziejącego labradora i marudzące dziecko, które próbuje mnie podejść jak tylko umie:

- "Mamusiu, mamusiu moja kochana, weź mnie na rączki, na trochę, tylko troszenieczkę..."

Ostro protestuję:
- "Nie Blanka, jestem zmęczona, zła, mam ciężką torbę, chciałaś iść na lody, to idziesz, nie będę Cię nieść, nie ma mowy. JESTEM ZMĘCZONA!!!"
Blanka nie jest zbyt zadowolona, ale odpuszcza, idzie jednak sama.

Na drugi dzień rano, gdy wychodzimy razem, ja do pracy, ona do Bunbuna, zatrzymuje się pod klatką, patrzy na mnie, coś jej w oczkach błyska i pyta mnie, oczywiście niezoobwiązująco:

- "Mamusiu.... a teraz jesteś zmęczona?"

wtorek, 17 czerwca 2014

PATYCZEK

Siedzimy z Blanką pod "leklamą", na betonowym podeście bilbordu. Smakujemy początek lata. Lody ciekną nam po brodach, zziajany Travis waruje u stóp, rozłożony na trawie miękkiej i gęstej jak futro. Pomiędzy kwiatami białej kończyny fruwa ważka. Niemal niewidzialne skrzydła wibrują, zbliża się do nas i oddala, Blanka obserwuje ją zafascynowana, w końcu pokazuje mi ją palcem, usiłując nazwać:

- "Mamo, zobacz, zobacz... latający patyczek!"

piątek, 13 czerwca 2014

LATAM

W upalny poniedziałek wybrałyśmy się z Blanką na basen. Młoda wody się nie boi, wręcz ją wielbi, bez problemu dała się zabrać na głęboką wodę, gdzie dryfowała sobie swobodnie w dmuchanym kołku. W pewnym momencie poprosiła, żeby ją puścić, bo ona chce sama pływać, przestałam więc ją asekurować na chwilę. Rozłożyła szeroko ręce i uszczęśliwiona oznajmiła mi:

"Mamooo, ja laaaatam, ja laaaatam!!!"

wtorek, 3 czerwca 2014

PTAK

Blanka zasypia, zagrzebana pod kocem, oczy zamknięte; przytulam ją i opowiadam bajkę, o myszce, która zgubiła mamę. "Mójam" (głaszczę) ją po rączce, tak jak lubi i czekam, aż odleci; ale jak na razie lata, ale druga ręka Blanki. Mała macha nią w powietrzu, przebiera palcami, dotyka mnie nią, opiera dłoń o moje ramię na moment, potem ręka zrywa się i ucieka i znów wygina się w powietrzu, unosi się, opada. Wszystko to Banka robi z zamkniętymi oczami. Obserwuję przez chwilę to dziwne zjawisko, w końcu nie wytrzymuję i pytam:

"Blanka, czemu tak machasz tą łapką?"

Otwiera się jedno szarozielone oko, łypie na mnie ze zdziwieniem, jakby jego właścicielka pytała, jak mogę nie rozumieć tak oczywistej rzeczy; w końcu słyszę łaskawe wyjaśnienie:

- "Mamo, ona jest ptakiem!"

Ptakiem.
Aha. 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

UMOWA

Idziemy całą rodziną na spacer, Blanka już po kilkudziesięciu metrach łasi się koło mnie i prosi:
- "Weź mnie na raczki mamo, ponieś mnie troszkę!"
Biorę, ale zastrzegam:
- "Dobrze, zawieramy umowę - niosę Cię tylko do skrzyżowania, a dalej idziesz już sama na nóżkach"

Młoda ochoczo się zgadza; kiedy dochodzimy do świateł, stawiam ją na chodniku; a ona robi dosłownie trzy kroki.. w kierunku ojca i ustawia się tyłem do jego kolan, co znaczy jedno - weź mnie na barana. I zaczyna się śmiać. Luby podnosi małego, chichoczącego trolla i sadza sobie na ramionach, a ja protestuję, widząc to jawne kombinatorstwo:

- "Blanka inaczej się umawiałyśmy, miałaś iść sama!"
I co słyszę w odpowiedzi?

- "Ja z tatą nie robiłam takiej umowy..."