wtorek, 22 kwietnia 2014

ROWERZYSTKA

Blanka nauczyła się jeździć na rowerze. Takim małym, z bocznymi kółkami. Odkąd zsynchronizowała pedałowanie z kierowaniem i przestała się skupiać przede wszystkim na dzwonieniu dzwonkiem, idzie jej coraz lepiej. A raczej coraz szybciej. Ledwie ją mogę dogonić; jeździ jak wariatka, jeszcze się ogląda na mnie, czy jej przypadkiem nie doganiam, zamiast patrzeć, gdzie jedzie. Kamikadze. A kiedy krzyczę za nią, żeby jechała wolniej, odkrzykuje mi, dziko chichocząc:

- "Luuuubieeee szybko!!!"

2 komentarze:

  1. Nie wiem, czy po Tobie ale po tatusiu tak ma na bank:) Chociaż tatuś jakiś czas temu usunął boczne kółeczka i zmienił na jednoślada:)

    ps. Nie wiem dlaczego ale ten post przypomniał mi jak mi kiedyś napisałaś jak Twój monż zasnął jadąc na rowerze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech lepiej uważa i nie spada na główkę, jak ciotka iw! :)))

    OdpowiedzUsuń