środa, 30 kwietnia 2014

ROZMOWA NAD PIASKOWNICĄ

- "Blaneczko, mogę Cię tu zostawić na chwilę samą?
- Tak!
- Będziesz się grzecznie bawiła?
- Tak!
- Będziesz ostrożna, będziesz uważała?"
- Tak!
- A mogę Ci zaufać Blanuś?
- Nie! 
:-)

Szczerość to podstawa :-)

wtorek, 22 kwietnia 2014

ROWERZYSTKA

Blanka nauczyła się jeździć na rowerze. Takim małym, z bocznymi kółkami. Odkąd zsynchronizowała pedałowanie z kierowaniem i przestała się skupiać przede wszystkim na dzwonieniu dzwonkiem, idzie jej coraz lepiej. A raczej coraz szybciej. Ledwie ją mogę dogonić; jeździ jak wariatka, jeszcze się ogląda na mnie, czy jej przypadkiem nie doganiam, zamiast patrzeć, gdzie jedzie. Kamikadze. A kiedy krzyczę za nią, żeby jechała wolniej, odkrzykuje mi, dziko chichocząc:

- "Luuuubieeee szybko!!!"

czwartek, 17 kwietnia 2014

NIEDŹWIEDŹ POLARNY

Bawię się z Blanką klockami lego. Mała wyciąga spośród figurek białego misia i oznajmia:

- "A to jest niedźwiedź polarny
- Jaki? - dopytuję, zdziwiona, że zna takie słowa.
- Polarny. To taki niedźwiedź, co pilnuje śniegu" - tłumaczy mi uprzejmie moje dziecko.

wtorek, 15 kwietnia 2014

ARTYSTA

Blanka bardzo lubi ubrania ze zwierzakami. Bluzki, które mają nadrukowane kotki, pieski, króliczki, sukienka z konikiem, majtki z pieskiem - to jej ulubione elementy codziennej garderoby. 
Wczoraj wystroiła się w granatową, bawełnianą bluzkę z szarym, pręgowanym kotem z przodu. Kot na nadruku też był wystrojony, bo miał na sobie koszulkę w paski, korale i czerwoną kokardę na uchu. Obejrzałam go dokładnie, bo zaintrygowało mnie, jakiej jest płci; Blanka nadaje wszystkim sierściuchom z ubrań imiona, więc ją zapytałam, wychodząc z założenia, że pewnie mi powie, czy to kot czy kotka:

- "Blanka, a ten kotek z bluzki to jak ma na imię?
- Mruczek
- Mruczek? Przecież to dziewczynka, ma kokardkę i korale, to nie może być chłopak
- To Mruczek! Kotek Mruczek!
- Ale zobacz jak on jest ubrany!
- To Kotek Mruczek!!

- "Chyba transwestyta" - stwierdziłam z przekąsem, bo nie dała się przekonać. Popatrzyła uważnie na kota, pomyślała chwilę i powiedziała:

- "Nieeee... To artysta!"

czwartek, 3 kwietnia 2014

TRUDY WYCHOWANIA

"Plastikową piłkę trudno jest wychować" - oznajmiła Blanka niani, gdy po raz kolejny nie udało się jej złapać lekkiej, plażowej piłki, która znów uciekła z małych rączek i wcale nie chciała wrócić, choć Blanka wołała ją i wołała...

Dziecko jeszcze trudniej...

środa, 2 kwietnia 2014

KUP MI...

Staram się omijać je szerokim łukiem. Planuję trasę tak, żeby koło nich nie przechodzić. Kiedy nieopatrznie zapędzę się w ich pobliże podczas spaceru z Małą, zagaduję ją ze wszystkich sił, odwracam uwagę, pokazuję ptaszki, kotki, inne dzieci, a i tak zwykle wszystko na nic. Jak tylko dojrzy, już mnie ciągnie za rękę, już marudzi, prosi, prawie błaga:

- "Mamoooo, kuuup mii, tylko jedną, malutką, proszeeeee, kup mi..."
A co?
Nie, nie słodycze. Nie, nie lody. Nie, nie zabawki.
Książeczkę. 

Nie mogę przejść spokojnie obok żadnej księgarni, bo Blance zaraz zaczynają się oczyska świecić; idzie zresztą jak pies po tropie, doskonale wie, gdzie jest Matras, gdzie Świat Książki; ostatnio odkryła antykwariat. Natychmiast wciągnęła mnie do środka, próbowałam jej wytłumaczyć, że tu nie ma książeczek dla dzieci, ale baaaardzo uprzejmy Pan wskazał szybko Małej odpowiednią półkę, spiorunowałam go wzrokiem o sekundę za późno. A ona wsiąkła, klękając przed regałem ze słowami: "Ja sobie wybiorę!" i już jej nie było. Po trzydziestu minutach zdecydowała się w końcu na "Kapciuszka", przytuliła go do piersi, zapytała: "Dasz pieniążka?", a kiedy z westchnieniem wręczyłam jej dwa złote (to była druga książeczka tego dnia!), oświadczyła mi: "Zaczekaj tutaj! Ja sama pójdę!". I pomaszerowała do starszego pana siedzącego za olbrzymim, wiekowym biurkiem, samodzielnie dokonała zakupu i wróciła do mnie, dumna jak paw.
 Moja krew, nie da się ukryć. 

Ostatnio, tuż przed spaniem, zasiadła na kanapie w dużym pokoju, wzięła moją książkę (pięciuset stronicową cegłę) z trudem ją rozłożyła na swoich kolanach i oznajmiła, bardzo z siebie zadowolona:
"Jestem mamą!"

wtorek, 1 kwietnia 2014

GUMOWE UCHO

Blanka bawiła się w drugim końcu pokoju, zajęta swoimi sprawami, gdy, wydawało mi się - dyskretnie i cicho, zapytałam swojego męża:

- Jak robimy z tym weselem, idziemy sami, czy z tym.., no, z Trollem...?

Zanim zdążył się odezwać, zza kanapy wynurzyła się rozczochrana blond głowa i żałosnym, proszącym tonem oznajmiła:

- Ja chcze iść z Wami na weszele...!!!!

Zaczęłam się śmiać,  mój mąż też, nie minęła sekunda, a już miałam szyję obwieszoną trzylatką niemal w histerii, która błagalnym głosem powtarzała, łasząc się :

- Z Trollem, ićcie sz Trollem...