piątek, 17 stycznia 2014

POGADUCHY

Blanka przytargała do kuchni swoje krzesełko, postawiła przy blacie, wspięła się na nie i pomaga mi posypywać grzanki tartym serem. Nie mogła sięgnąć, więc przysunęłam ją razem z jej stołkiem. Gibnęła się lekko, popatrzyła na mnie z wyrzutem i mówi:

- "No co ty robisz, uważaj, bo jeszcze będzie jakaś katastrofa!!!"

***

Blanka zajada kanapkę siedząc na oparciu kanapy, przed sofą waruje Travis kuszony zapachem wędliny. Siedzi, siedzi, obserwuje Małą, ogonem zamiata podłogę, w końcu oparł łeb o siedzisko kanapy i tylko zerka do góry, czy mu coś nie spadnie z nieba. Blanka rzuciła na niego łaskawym okiem, zaczęła się śmiać i mi pokazuje palcem:

- "Zobacz, zobacz mamo, jak MORDĄ SIEDZI!!!"

*** 

Blanka siedzi zaryczana na kanapie, bo nie chciała, żeby ciocia już poszła, a ona wyszła, a było tak fajnie. Więc beczy. Ignoruję. Popłakała, wytarła nos i pyta z nadzieją:

- "A dasz mi moniaska, żeby mi się zrobiło weselej?"

***

Idziemy spać. Mala w piżamie skacze po łóżku, wygłupia się, łasi do mnie i śmieje. Mówię jej:
- "Fajna jesteś Blanka! - ona odpowiada:
- "Wiem! Jestem suuuper!!!"

2 komentarze: