sobota, 25 stycznia 2014

GOLONKA

Zacięła się ostatnio Blanka w palec. Weszła do łazienki, zwinęła z umywalki jednorazową maszynkę i na efekty nie trzeba było długo czekać. Krew się lała dobrą chwilę, dziecko ryczało blisko trzy dni, zwłaszcza kiedy sobie przypomniała, że ją boli. Plastra zdjąć nie dała, a kupiliśmy taki specjalny z Kubusiem Puchatkiem, bo nie było niestety z wróżkami; jeszcze większy ryk był kiedy się okazało, że plaster źle założony i Prosiaczka nie widać... Kąpać się nie chce, żeby się ręka nie zamoczyła, dopiero wczoraj dała się ojcu przekonać, że musimy zdjąć opatrunek, bo w nocy przylatują dobre wróżki, żeby naprawić paluszek i nie mogą się do niego dostać. Ale ryczy nadal, choć już nawet śladu na paluszku nie ma, zwykle informując mnie w trakcie płaczu: "Przypomniało mi się, że mnie booooollliiiiii!"

A czym się Blanka zacięła? 
Też mi powiedziała ostatnio
 
GOLONKĄ TATY. 

2 komentarze:

  1. Zu kiedyś jak miała może z 1,5 roku powiedziała w klubie malucha, że lubi jeść "buka" [bułka] "igojonka" co pani zrozumiała jako "i golonka", nawet mnie pytała czy takie wypasy Młodej dajemy... a chodziło o "WINOGRONKA" :-P

    OdpowiedzUsuń