poniedziałek, 9 grudnia 2013

MĄDRALA

Blanka, wraz z nadejściem zimy, zmieniła się w borsuka. Najchętniej siedziałaby całe dnie w domu; ani myśli wyłazić z nory. Wyciągam ją siłą, prośbą, groźbą i podstępem - do tej ostatniej kategorii należy metoda "na Travisa". Tłumaczę Blance, że to jej piesek i koniecznie, ale to koniecznie ona musi z nim wyjść na spacer. Co prawda pies potem patrzy na mnie z byka, z miną: "Jako mogłaś mi to zrobić???", bo przez cały Młoda wlecze go na smyczy długości pół metra i nie pozwala od siebie odejść na krok, ale dla mnie liczy się osiągnięty cel - dziecko na spacerze.
Wczoraj też tłumaczyłam Blance:

- "Musisz wyprowadzić Traviska, to twój piesek, zobacz, jak się kręci i popiskuje, zapytaj, go czy ma ochotę wyjść. No i? Co ci powiedział?"

Blanka, ciągle obejmując Travisa za szyję, spojrzała na mnie jak na głupią i sprostowała:

- "Mamo, pieski nie mówią. Pieski merdają ogonami!"

No fakt. 

3 komentarze:

  1. I załatwiła Cię ciętą ripostą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi, niestety, w miare jak te nasze panny rosna, coraz mniej forteli bedzie na nie dzialalo. ;)

    OdpowiedzUsuń