wtorek, 17 grudnia 2013

CZY A RACZEJ KIEDY...

Przygotowujemy się do pieczenia kruchych ciasteczek. Mała ubrana w fartuszek, przestępuje z nogi na nogę, zniecierpliwiona drepcze przy stoliku, tylko czeka, żeby zacząć zagniatać słodką masę. Rzucam okiem na jej ręce i coś mi nie pasuje; kontrolnie pytam:

- "Umyłaś łapki? 
- Tak!!!
Chmmmm... Na małych palcach wyraźnie widać resztki plasteliny i akwareli, którymi malowała rano. Niemożliwe, myślę i drążę temat:

- Na pewno umyłaś??
- Taak!
- Nie umyłaś!
- Umyłam!
- Nie umyłaś!
- Uuuumyyyłaaammm.... 

W końcu coś mnie tknęło i dopytałam:

- A kiedy umyłaś?
- Wieczorem!!!" - oznajmiła Blanka z uśmiechem...

3 komentarze:

  1. Widzisz Mamo, jednak dziecko miało kontakt z wodą, a że nie dziś, no cóż...

    OdpowiedzUsuń
  2. he he, ja też zawsze pytam: "myłaś?" "tak" "na pewno??" "tak!!" "mydłem?" "yyy, to już nie pamiętam..." no to wiem, że nie... a czasami jak się zarzeka a mi to podejrzanie wygląda to stosuję "test węchu" - nauczyłam się wyjeżdżając z dziećmi na obozy, że trzeba je czasami obwąchać, bo wyglądają na czyste, a nie myte od przyjazdu...

    OdpowiedzUsuń
  3. a Ty od razu myślałaś, że jest kłamczuchą:):) :) Rut

    OdpowiedzUsuń