niedziela, 8 września 2013

Z KROKA...

Wyszłyśmy raniutko na spacer. Rześko, trawa jeszcze wilgotna, słońce ledwo co wyglądało zza budynków. Coś furknęło w krzakach, zaskrzeczało; Blanka ruszyła biegiem w kierunku dźwięku, wołając do mnie:

- "Z kroka mamusiu, z kroka!"

A ja zamiast przyśpieszyć, po porostu poprawiłam:

- "To sroka Blanuś, sroka..."
 

2 komentarze:

  1. "Ale dlaczego, "z kroka" brzmi o wiele ciekawiej! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas buszuja sojki modre. Ale nie moge namowic Bi, zeby to powtorzyla. Kazdy ptak to "ka-ka" i koniec. :)

    OdpowiedzUsuń