wtorek, 10 września 2013

LEKOMANKA I MATERIALISTKA


Blanka złapała pierwszego, jesiennego gila. Z nosa leci jak z kranu, gorączki na szczęście brak, ale na wszelki wypadek dopytuję:

- "Blanuś, coś Cię boli? Główka? Brzuszek?"
- "Nic nie boli mamusiu!

Przyjmuję do wiadomości i postanawiam przeczekać, aplikuję tylko rutinacea w syropie. Blanka przełyka, mlaska i prosi:

- "Mamusiu, daj jeszcze!"

Odmawiam zdecydowanie, tłumaczę, że już wypiła. Młoda myśli chwilę, po czym przybiega do mnie i mówi:

- "Już boli mamusiu! Boli bardzo! Daj syropku!"

***
Młoda obserwuje, jak szykuję się do pracy, buzia jej smutnieje, patrzy na mnie i dopytuje, wieszając mi się na nodze:

-" Do praci idziesz mamo?
- Tak, do pracy
- Nie ićććć....
- Muszę kochanie
- Nie muś...
Muszę zarabiać pieniążki kochanie...

- A dużo?"






5 komentarzy:

  1. No dziecko chce wiedziec czy zarobisz na tyle pieniedzy zeby wystarczylo na duzo syropkow:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak duzo kasiory, to moze jednak warto sie poswiecic i wyslac matke do roboty... ;)
    Bi dostaje witaminy dla dzieci w formie cukierkow i caly dzien dopytuje sie co pol godziny czy moze dostac jeszcze jednego. A potem sama sobie odpowiada, ze "dua, cztery nie". ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak moja Nusia tak kiedyś prosiła co dzień, a gdy dochodziliśmy do kwestii zarabiania pieniążków, proponowała: To weź pieniąśki ś bańkomatu:) rut

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu, strzeż ją od tussipectu,bo się uzależni;)))))
    Tak w ogóle jestem głęboko wzruszona....widać pierwsze nałogi...to po cioci chili;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu, strzeż ją od tussipectu,bo się uzależni;)))))
    Tak w ogóle jestem głęboko wzruszona....widać pierwsze nałogi...to po cioci chili;)

    OdpowiedzUsuń