sobota, 21 września 2013

PRZESYT

Wczoraj, kiedy szykowałam Młodej wieczorną kąpiel, popatrzyłam na nią i jakoś mi się znienacka  wyrwało, wyskoczyło mimochodem, miłośnie i z emfazą, ni z gruchy ni z pietruchy zapewniłam ją z uśmiechem i błyskiem szaleństwa w oku:

- "Bardzo, bardzo, bardzo Cię kocham, wiesz Blanuś?"

A ona, sadowiąc się w niebieskiej misce na pranie popatrzyła na mnie z dziwną miną i odparła tonem znudzonej, zblazowanej nastolatki:

- "Tak, tak, wiem..."

środa, 18 września 2013

GDZIE JEST TATA?


Blanka ma trzy plastikowe kucyki: dwa mniejsze - białego i różowego, oraz jednego większego - fioletowego. Sama je sobie wybrała w sklepie, a ja nabyłam to szkaradztwo, wychodząc z założenia, że o gustach się nie dyskutuje, a że miała to być nagroda za sikanie do nocnika, więc kupiłam. Myślałam, że szybko się jej znudzą i rzuci w kąt, ale myliłam się. 
Blanka bawi się nimi chętnie, sama przypisała im role - ten największy to mama, dwa mniejsze - córeczka i synek.
Wiodą koniki w naszym domu życie normalnej rodziny, słowem - rozrabiają, jedzą, piją, śpią, mama chodzi do pracy, a tata... No właśnie. Co z tatą? Wczoraj postanowiłam zadać Blance podchwytliwe pytanie; kiedy mama kucyk goniła po kanapie swoje uciekające dzieci, które rżały radośnie głosem mojej córki, zapytałam ją:

- "Blanka, a gdzie jest tata koników?"

Bardzo byłam ciekawa, co odpowie. A ona rezolutnie odparła:

- "W sklepie".

piątek, 13 września 2013

POTRZEBY DWULATKA...

Zimno, pada, Blanka lekko już śpiąca i mocno znudzona marudzi o bajkę. Rozkręca się w swoich narzekaniach, kiedy po raz kolejny stanowczo odmawiam, zaczyna beczeć na całego. Usmarkana, zapłakana kupka nieszczęścia stoi w drzwiach sypialni i próbuję mnie złamać. A raczej zmiękczyć. Łzami. Pociąga nosem i dulczy:

"Zgódź się... No zgódź się mamo. Tylko jedną! Jedną i koniec! Jedną baję! Zgódź się! Zgóóóódź!"

Odmawiam. 
Młoda sięga więc po racjonalne argumenty:

- "Ale ja potrzebuje bajki! Potrzebuję bajki mamo! Pooootrzeeeebuuuujeee!!!"

Czuję, że zaraz zacznę się śmiać; z trudem zachowując kamienną twarz, dopytuję, po co ta bajka jest jej tak koniecznie potrzebna. I słyszę:

- "Potrzebuję bajki, żeby przestać płakać!"

wtorek, 10 września 2013

LEKOMANKA I MATERIALISTKA


Blanka złapała pierwszego, jesiennego gila. Z nosa leci jak z kranu, gorączki na szczęście brak, ale na wszelki wypadek dopytuję:

- "Blanuś, coś Cię boli? Główka? Brzuszek?"
- "Nic nie boli mamusiu!

Przyjmuję do wiadomości i postanawiam przeczekać, aplikuję tylko rutinacea w syropie. Blanka przełyka, mlaska i prosi:

- "Mamusiu, daj jeszcze!"

Odmawiam zdecydowanie, tłumaczę, że już wypiła. Młoda myśli chwilę, po czym przybiega do mnie i mówi:

- "Już boli mamusiu! Boli bardzo! Daj syropku!"

***
Młoda obserwuje, jak szykuję się do pracy, buzia jej smutnieje, patrzy na mnie i dopytuje, wieszając mi się na nodze:

-" Do praci idziesz mamo?
- Tak, do pracy
- Nie ićććć....
- Muszę kochanie
- Nie muś...
Muszę zarabiać pieniążki kochanie...

- A dużo?"






niedziela, 8 września 2013

Z KROKA...

Wyszłyśmy raniutko na spacer. Rześko, trawa jeszcze wilgotna, słońce ledwo co wyglądało zza budynków. Coś furknęło w krzakach, zaskrzeczało; Blanka ruszyła biegiem w kierunku dźwięku, wołając do mnie:

- "Z kroka mamusiu, z kroka!"

A ja zamiast przyśpieszyć, po porostu poprawiłam:

- "To sroka Blanuś, sroka..."
 

czwartek, 5 września 2013

MORDA

Wszystko ma swoją cenę. Każda decyzja niesie ze sobą określone konsekwencje. Wychowywanie dziecka razem z psem także...
Dziś Blanka bawiła się z tatą w chowanego. Piała z zachwytu, kiedy jej tata wskakiwał za szafę i nagle się zza niej wyłaniał. Wykrzykiwała ucieszona:

- "Schowił się tata, schowił!"

A po chwili dodała:

- "Mordy nie widać!"

Nie pomogło tłumaczenie, że ludzie mają twarze, a tylko psy - mordy. No bo...
- "Dlaczego?"

Nowy etap...