piątek, 2 sierpnia 2013

KOMITYWA

W tym tygodniu mijamy się z mężem - ledwo on wraca z pracy, ja muszę wychodzić. Młoda wita ojca tradycyjnymi piskami radości, nie mija kilka minut, a oczka zaczynają się jej filuternie świecić, a na buzi pojawia się charakterystyczny uśmieszek. Żegna mnie czule, obdarowuje soczystym buziakiem, przytula się, ale gdy kręcę się za długo po mieszkaniu, pogania mnie niezbyt elegancko:

 - "Ić do praci mamo, juś ić, do praci!"

Po czym patrzy przymilnie na ojca i słodkim głosem pyta:

- "Tatusiu... pooglądamy bajki?"

Czasem zaszczyca mnie jeszcze przez moment uwagą. Tak jak dziś. Gdy byłam już przy drzwiach, zawołała:

 - "Mammoooo!"

Zawróciłam, a ona zapytała:
- "Dzie pilot?"

4 komentarze:

  1. Hihi, Bi tez pilnuje rozkladu dnia. Kiedy ktoregos dnia dluzej mi rano zeszlo, to prawie, ze wypchnela mnie z domu z krzykiem: "pa-pa, mama, iiiiidz!". :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja stonka z tego samego powodu uwielbiała jeździć do babci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie!Nie zgadzam się! Grześ na razie woła tylko mamę - nie może się to zmienić aż tak!:))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli niezła komitywa z Tatą - dziecko ogląda bajki, a Tata ma święty spokój. Pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń