środa, 31 lipca 2013

PEDICURE PO MĘSKU

W niedzielę po południu Młoda wróciła do domu po półtoradniowym pobycie u babci na wsi, gdzie latała po podwórku bosa i szczęśliwa. Mężyk zameldował, że dotarli cali i zdrowi; nie minęło jednak nawet pół godziny, a zadzwonił do mnie do pracy jeszcze raz i pyta, ni z gruchy, ni z pietruchy:

- "Jak ty jej obcinasz paznokcie u nóg?"

Odpowiedziałam, że normalnie - cążkami, ale zaintrygowało mnie to pytanie, zaczęłam więc dociekać, czemu go nagle zainteresowało, jak skracam Blance pazury. Okazało się, że Młoda zażyczyła sobie, żeby jej ojciec pomalował lakierem paznokcie u stóp. A właściwie dwoma - pomarańczowym i czerwonym. Każdy paznokieć na inny kolor, na przemian. Co też najlepszy na świecie ojciec zrobił, obejrzał swoje dzieło, coś mu nie pasowało, więc zadzwonił do mnie, a opowiadając mi całą sytuację, z rozbrajającą szczerością wyznał:

- "Pomalowałem. Ale brud i tak wystaje..."

5 komentarzy:

  1. Norma. Dziecko chciało, Tatuś zrobił, tylko zapomniał, że Młodą trzeba wymoczyć przed malowaniem paznokci. Pozdrowienia dla Was wszystkich. B.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas na szczescie to maz jest odpowiedzialny za przycinanie szponow pociechom. Bi walczy przy obcinaniu, jakby byla skracana o glowe a nie o brudne paznokcie, a Nika sa nadal bardzo delikatne i czasem trudno odroznic czy to jeszcze paznokiec czy juz palec. :) Ja sie boje, wiec lepiej zwalam brudna robote na ojca...

    OdpowiedzUsuń
  3. To takie męskie i rozbrajające!

    OdpowiedzUsuń