piątek, 19 lipca 2013

HURRAOPTYMIZM

"Mamusiu! Wstajemy! Juź dzień jest! Hurrraaa! Słonećko!"

Siedzi mi na łóżku takie małe, rozczochrane, uśmiechnięte od ucha do ucha i powala hurraoptymizmem. Zachwycone i szczęśliwe, bo co? Bo dzień jest! Już jest! A ja ledwo żyję. Wyciągam spod poduszki telefon, sprawdzam godzinę i bolesny jęk wydobywa się z mojego gardła. 6.30

"Wstań mamusiu, juź dzień jest, hurra!"

Ciężko podzielić ten entuzjazm, kiedy się spało cztery godziny, rzucam więc błagalnie:

- "Idź do babci, babcia Cię bardzo kocha i czeka na Ciebie tam w pokoju, i Travisek czeka, leć do nich szybciutko!"
- "Nieeee! Ś mamusią!"

Jestem bliska załamania, ale na szczęście moja mama profesjonalnie przejmuje Trolla i pacyfikuje bajką. Mało pedagogiczne, wiem, ale z ulgą zapadam w poduszki i gniję w pościeli do... 

Dopóki nie obudzi mnie... Smród. Straszliwy smród. Rozklejam z trudem powieki. Coś mi majaczy na różowo, bez okularów niewiele widzę, jakiś hipopotam, ale żeby tak capił? Powoli kojarzę fakty, zwłaszcza, że Blanka wykrzykuje z entuzjazmem:

- "Ziobać mamusiu, ziobać cio źrobiłam!!!! Źrobiłam kupę! Na noćnik! Wieeeelką!!!
 
I dokonuje prezentacji, podtykając mi pod sam nos różowe naczynie z hipopotamem. Spoglądamy sobie z namalowanym zwierzem głęboko w oczy, budzę się błyskawicznie i odrzuca mnie, więc w pierwszym odruchu rzucam:

- Bleeee, obrzydliwa!

Kątem oka ostrzegam rozczarowanie na buzi Blanki, Mała smutnieje, więc błyskawicznie strząsam z siebie resztki snu, zmieniam wersję i radośnie wykrzykuję:

- "Wspaniała! Wspaniała, wielka kupa!!!

Blanka uśmiecha się od ucha do ucha, podskakuje z radości, zawartość nocnika też podskakuje, tuż nad moją głową... 
Robi mi się trochę słabo, ale dzielnie się uśmiecham.
 
Dziecięcy hurraoptymizm bladym świtem. 
To lubię...




4 komentarze:

  1. Hehe, Bi od mniej wiecej 2 tygodni robi kupe do nocnika bez "wpadek". Ale za kazdym razem przejawia taki sam entuzjazm... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie wystarcza jak moja bratanica woła radośnie z łazienki "Ciociaaaa oć już źlobiłam pupe wyceć oć" Ja się na jednorazową niańkę nie nadaje a co dopiero na matkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. obserwuję tę dziecięcą cechą od tak dawna i... czasem mi się nawet udaje popatrzeć na świat pod tym kątem. Choć z rana to rzeczywiście najtrudniejsze:)rut

    OdpowiedzUsuń
  4. I Ty spójrz na to z hurraoptymizmem.. Przecież zawsze mogła niechcący wyrzucić Ci ją na poduszkę.. :D Więc chyba jednak nie było tak źle.. :D
    Pozdrawiam
    agad

    OdpowiedzUsuń