piątek, 17 maja 2013

SPACEROWE DIALOGI NA CZTERY NOGI

Blanka wyciąga ręce do taty i prosi:
- "Na barana, tato, na barana!" - w końcu świat oglądany z wysoka jest o wiele bardziej interesujący...
Ciekawski ojciec dopytuje:
-"Taaak? A dlaczego mam Cię nieść? 
Blanka patrzy na niego poważnie i mówi:
-"(bo się) przewróce! "
I wszystko jasne...

***

Blanka próbuje skłonić nas podczas spaceru, żebyśmy poszli na pobliski plac:
- "Do fontany! Do fontany, prosze!"
- "A dlaczego mamy iść akurat do fontanny?" - dopytuję.
- "W nagrodę!" - odpowiada mi uśmiechnięte dziecko
-"Taaak??? A za co ta nagroda ma być?" - pytam zaciekawiona.
- "Grzećna!!!"
- "Mamy iść do fonntanny w nagrodę, bo byłaś grzeczna???" 
-"Tak!"
I jak tu dyskutować z takimi argumentami?
***

Blanka na spacerze biegnie pod drzewko kwitnącej, dzikiej śliwki i krzyczy do ojca:
- "Tatusiu, tatusiu! Zrób śnieg!"
Trzęsie ojciec drzewkiem, trzęsie i sypią się na uradowaną Blankę białe płatki..

***

Podczas spaceru zawsze idziemy na pobliski plac budowy, gdzie rozentuzjazmowana Blanka obserwuje wyburzenia, oznajmiając nam:

- "Mamusiu, tatusiu, ziobać! Masiny! Jedzą domki!"

4 komentarze:

  1. Ha ha ha! "Jedzą domki"!!:-] Tylko dziecko mogło to wymyślić!:-]

    OdpowiedzUsuń
  2. No i wie dziecko jak podejsc rodzicow, zeby zrobili to, na co akurat ma ochote! :)
    Nie pamietam z dziecinstwa "sniegu" z platkow kwiatow, ale pamietam jak tata trzasl drzewkami z faktycznym sniegiem, a nam na glowy spadaly lawiny! Ech, dziecinstwo... :)

    OdpowiedzUsuń