piątek, 24 maja 2013

SMUTNA



Przyszła późno. W gwarną, ciepłą, letnią sobotę, gdy restauracja była wypełniona głośną muzyką a ludzie przelewali się przez jej brzegi. Usiadła przy stoliku na ogródku. Sama. Była smutna. Była tak smutna, że zamiast zapytać „Czy podać Pani coś do picia na początek?”, miałam ochotę wypalić: „Dlaczego jest Pani taka smutna???”. Miała brązowe włosy do ramion, a  na sobie szarofioletową bluzkę z żabotem, niemodną spódnicę za kolano, workowaty, beżowy, rozpinany sweter i skórzane, zdeptane klapki, domowe laczki, jakby wyszła na chwilę do kuchni po szklankę herbaty, a nie na kolację do restauracji. 
Na stoliku położyła ulotkę, zerknęłam na nią szybko – „noc muzeów”. Spojrzałam na jej  dłonie, nie miała obrączki, tylko duży, staroświecki pierścionek. Nie szukała z nikim kontaktu wzrokowego, nie zamówiła nic do picia. Zjadła szybko najtańsze danie z karty, nie podnosząc głowy znad talerza. 

Była smutna, cała była smutkiem, przesycona, nasiąknięta, wypełniona po brzegi, jak restauracja ludźmi, muzyką i radością. Wyszła niezauważona, a ja ciągle mam ją w głowie, ciągle ochotę ją zapytać „Dlaczego jest Pani taka smutna?”…

4 komentarze:

  1. babcia Maksa25 maja 2013 12:39

    myślę,że wielu z nas ma swoje "dlaczego....".
    Niestety, Twoje pytanie na zawsze zostanie bez odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak tacy ludzie nic do nas nie mówiąc najbardziej do nas przemawiają i zostają w pamieci. rut

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę ,że i tak byś nie uzyskała odpowiedzi......Od razu nie.......Na zaufanie "takich " ludzi trzeba długo pracować.Ja kiedyś chciałam pomóc , chciałam zapytać i.......spłoszyłam .też czasem zadaję sobie pytanie :gdzie jest i co sie z nią dzieje.jakbyśmy nie zrobili jest źle

    OdpowiedzUsuń