czwartek, 2 maja 2013

SĄD APELACYJNY...

W sobotę po naprawdę długim spacerze, zarządziłam:

- Blaneczko, wracamy do domu!

Ale młodzież nie miała weny na siedzenie w chacie, więc pokombinowała trochę, pomarudziła, poprosiła, a kiedy doszła do słusznego wniosku, że u mnie nic nie wskóra, postanowiła się odwołać do sądu apelacyjnego. Zrobiła piękne oczy, uśmiechnęła się przymilnie i usłyszałam najsłodszą wersję znanej dobrze śpiewki:

- Taaatuuusssiuuuu...

Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po jej stronie...

3 komentarze:

  1. Czyli wyrok zapadł na korzyść Blanki? :) To Travis też się chyba ucieszył :)
    agad

    OdpowiedzUsuń
  2. To zawsze na nich działa! Nawet takie małe kobietki to wiedzą :)))
    Moje dziewczyny kiedyś były podsluchane, jak miedzy sobą uzgadniały, czyja teraz kolej "urabiania" tatusia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest normą, że Córcia zawsze ,,urobi" Tatę.

    OdpowiedzUsuń