wtorek, 16 kwietnia 2013

DIALOGI OJCA Z CÓRKĄ...

Mężyk prosi ładnie swoją niespełna dwuletnią córkę:
- "Blaneczko, powiedz mamie, kto wczoraj wygrał wyścig i jest mistrzem świata?"
Mała bez chwili zastanowienia odpowiada:
- "Lolenzo!" (Jorge Lorenzo dla niewtajemniczonych)
Ojciec dopytuje:
- "A kto był drugi"
Dziecko odpowiada:
- "Lossi" (Valentino Rossi)
Uparty tata indaguje małoletnią dalej:
- "A jaki miał motocykl?"
Blanka po chwili zastanowienia mówi:
- "Jamaha"

I tak sobie rozmawiają...

piątek, 12 kwietnia 2013

ODWYK

Wielkanoc była w tym roku dla nas prawdziwym świętem, gdyż po raz pierwszy od długiego czasu Blanka przespała całą noc. Od dwudziestej pierwszej do ósmej rano. W poniedziałek także się nie obudziła na swoją tradycyjną butlę mleka, więc stwierdziłam, że najwyższa pora na odwyk. Podejrzewałam, że nie będzie łatwo i miałam rację, bo kolejnego dnia nad ranem, w okolicach godziny piątej, Blanka uchyliła zaspane oczęta i zażądała jak zwykle:
- "Maaaamuusssiu, mlećko!"

A ja w odpowiedzi uprzejmie poinformowałam Małą:
- "Mleczko śpi i my też"

Blanka przeszła w tryb rozkazujący:
- "Mamusiu!!! Mlećko zlób! Do kuchni ić i zlób!"

Odparłam dzielnie atak:
- "Nie zrobię!"

Wtedy nastąpiło odwołanie do wyższej instancji i usłyszałam:
- "Taaatuuusiuuu... mlećko!"

Zaśmiałam się pod nosem , rozwiewając nadzieje Małej na pozytywne rozpatrzenie apelacji:
- "Tatusia nie ma, poszedł do pracy, też nie zrobi"

Blanka postanowiła więc sięgnąć po broń najcięższego kalibru. Zaczęła ryczeć. Zawodziła, jojczyła, marudziła i popłakiwała blisko godzinę, doprowadzając mnie na skraj załamania nerwowego. Ale się nie poddałam. Ani tego dnia, ani kolejnego, ani następnego. W końcu, po blisko tygodniu porannych protestów, trwających na szczęście coraz krócej, zaczęła po prostu przesypiać całe noce. A ja razem z nią. Bliżej mi znów do człowieka niż do zombie. Co nie zmienia faktu, że Młodej się to nie podoba i co jakiś czas próbuje jeszcze zawalczyć o mleko bladym świtem. Ostatnio nawet złożyła na mnie donos u mojej mamy. Gdy ta pochwaliła ją, że już jest taką dużą dziewczynką, że nie je mleczka nad ranem, Blanka zrobiła smutną minkę i poskarżyła się babci krótko i treściwie:

- "Mamusia nie lobi..."
 

środa, 10 kwietnia 2013

PEWNOŚĆ

Przybiegła do mnie Blanka, głowę zadarła do góry, patrzy prosząco, ręce wyciąga i błagalnym głosikiem mówi:
"Buju buju, mamusiu, buju buju, plosie!"

Odmówiłam stanowczo, tłumacząc jednocześnie, że tylko tata w tym domu może ją podrzucać pod sam sufit i łapać, bo jest duży silny, a mama takich rzeczy nie robi, bo Blanka już jest sporą dziewczynką i mama nie da rady. Reasumując, powiedziałam zdecydowanym tonem:
- "Nie zrobię Ci buju buju kochanie"

Nie zniechęciło to Blanki - popatrzyła na mnie tymi wielkimi oczyskami, wygięła buzię w lekką podkówkę i zapytała:

- "Na pewno?"

Cóż... zawsze warto się upewnić :-)

wtorek, 9 kwietnia 2013

KOBIETA...

W sobotę rano wyciągnęłam z szafy nowe spodnie, akurat dyskretnie odrywałam metki, gdy w drzwiach łazienki pojawiła się Blanka i zapytała:
- "Mamusiu, co to jest?"
Schowałam papierki do kieszeni, żeby nie zauważyła i mówię:
- "Spodenki"
Mała obejrzała moje granatowe, jeansowe rurki, które akurat zdążyłam wciągnąć na tyłek i bardziej oznajmiła, niż zapytała:
- "Nowe!"
Trochę gorąco mi się zrobiła, bo Luby akurat czegoś szukał w szafce w przedpokoju, a ja niekoniecznie chciałam się chwalić swoim nabytkiem, więc zaczęłam gorąco zapewniać dziecko, tłumacząc jak krowie na granicy:
"Nie, nie nowe. Mamusia zdjęła stare getry i założyła nowe spodnie, w tym sensie są nowe, ale już je miałam!"
Blanka popatrzyła na mnie poważnie, zmarszczyła czoło, pomyślała chwilę i zawyrokowała zdecydowanym głosem:

- "Nie miałaś. NOWE!"

Kobiety nie oszukasz. Nawet dwuletniej.