wtorek, 19 marca 2013

ŻARCIK

W związku z niedopełnieniem porannego rytuału, w okolicach południa, gdy zauważyłam pieluchę zwisającą w okolicach kolan, spytałam uprzejmie swoją córkę:
-"Blanka, zrobiłaś kupę?"
Na co moje dziecko, z podejrzanym uśmiechem, odparło bez zastanowienia:
- "Taaaakkk..."

Podeszłam. Obwąchałam. Nic nie śmierdziało. Blanka cały czas się uśmiechała, zamiast lecieć pędem po czystego pampersa, prosząc przy tym jak zawsze: "źmień, ciśtą!" . Coś mi tu nie pasowało. Zajrzałam do gaci. Nadal nic nie śmierdziało. Sprawdziłam zawartość pieluchy i mówię zdziwiona do Blanki:
- "Nie zrobiłaś, tu nic nie ma!"

Moje dziecko zaczęło się śmiać i z rozbrajającą miną oznajmiło mi:
- "OSIUKAŁAM... "

8 komentarzy:

  1. Niezły blef - Ty się miej na baczności lepiej :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. a to osiustka :) ale za to jaka slodka :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze w pieluchy mała robi??
    Tak sobie myślę, że ktoś, kto ma taki bałagan w domu i szafkach, pozwala psu lizać dziecko, itp, pewnie nie przywiązuje uwagi do tego, by oduczyć dziecko pieluch. Bo co to za różnica.

    Ale oszukanie fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważasz,ze sterylny żandarm jest lepszy od roześmianej Blanki z kupą w majtkach? z kupy wyrośnie a radość zostanie.
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Wiesz, dzieci, które zostały oduczone pieluch, wcale nie są mniej radosne. Umazany tyłek kupą nie ma noc wspólnego z radością. Tak głupio tłumacza się jedynie niechlujne matki.

      Usuń
    3. Dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Już wiem, do której kategorii należałaś i nadal niestety należysz :-)
      Goha

      Usuń
    4. Eumenidko, nie daj się sprowokować durnymi komentarzami. Zrobi się cieplej, przyjdzie lato, Blance zacznie przeszkadzać pielucha i bez żalu z niej zrezygnuje. Nie ma co zmuszać dziecka. Moja durna teściowa pod moją nieobecność siłą sadzała moją pierwszą córkę na nocnik od piętnastego miesiąca życia - argument - bo inne dzieci w jej wieku to potrafią wszystko (!) Potrafiła trzymać ją na nocniku i godzinę. Efektem są nawykowe zaparcia, z którymi mamy problem do dziś (Ola ma 5 lata), przez długi czas płakała na sam widok nocnika, potrafiła się nie załatwiać tydzień. Przy drugim dziecku byłam dużo mądrzejsza; przede wszystkim zrezygnowałam z "pomocy" teściowej.
      Synka odpieluchowałam, gdy miał prawie 2 i pół roku, z dnia na dzień. Każde dziecko do tego dorasta w swoim tempie i nie ma co go przyśpieszać na siłę. To nie wyścig szczurów, choć niestety niektóre osoby nie są w stanie tego zrozumieć i fundują go swoim dzieciom... od pieluch :-)
      Kasia

      Usuń