poniedziałek, 4 marca 2013

SŁOWOTWORY

Trudny jest język polski, bardzo trudny, zwłaszcza dla tak małego dziecka, jak Blanka, która radzi sobie z polszczyzną, tak jak potrafi. Na dodatek nielogiczny, bo skoro mówię jej: 
"Mama zaraz Ci pomoże" to przecież oczywiste jest, że po otrzymaniu misia, który siedział na baaardzo wysokiej półce, Blanka radośnie zakrzykuje: "Pomożyła, mama pomożyła!" 
 I wcale jej nie chodzi o morzenie głodem :-)

Dziwne te czasy, te odmiany, skoro mówię jej, że coś "będzie", to kiedy już się stanie, przecież oczywiste jest, że "będzieło!", jak mówi moja córka.

Do tego w języku polskim pełno jest takich trudnych słów, które nie wiadom,o jak wymówić, choćby taka "kanapa", która raz jest "kapaną", raz "kapananą" czy nosorożec, który uparcie jest "nosiolcem"

Przy słowach bardzo, bardzo, ale to straszliwie trudnych Blanka radzi sobie paradoksalnie najlepiej... , oczywiście jak umie. Po prostu wymyśla swoje własne. Czekolada od dobrych kilku miesięcy to "tolo", a jeszcze trudniejsza "żyrafa" to... "lesiana"

Nie mam pojęcia, czemu, ale Blanka za każdym razem, kiedy pokazuje jej stworzenie w łaty, z długą szyją, uparcie wykrzykuje właśnie: "lesiana"
Żyrafa to lesiana i już.

11 komentarzy:

  1. Fajnie ;) Nie mogę się doczekać kiedymój syn zacznie mówić i tworzyć własne słowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dziecko nadal mówi: kepucz na keczup. A takie słowotwory z wiekiem zostaną zastąpione właściwymi słowami. Ale warto je zapisywać, bo z czasem nestety ulatują, a fajnie jest tak sobie posiedzieć i powspominać... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My z siostrą pękałyśmy ze smiechu, kiedy sporo od nas młodszy brat superlogicznie odmieniał: są tenisówki, nie ma tychnisówek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dobrze, że zapisujesz te słówka ulotne, potem dziecko uczy się mówić już do końca prawidłowo, a my wszystko zapominamy, u nas tak niestety było, przypominamy sobie jedynie nieliczne słówka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ta żyrafa to jakieś dziwne słowo, Zu mówiła na żyrafę "AJACHA" :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. u Was te słowa choć podobne do oryginałów, a moje dziecię mówiło np. na komara "kamunung". Myślałam, że jakimś cudem starzy mówią po polsku, a latorośl zaciąga językiem suahili;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No ja mówiłam na żyrafę chachachał. Skąd się to wzieło? Z Ukrainy? Moje dziecko skupiło się na akumulaturze i lomokotywie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Logiczne że na kota który nazywa się przybłęda,łatwiej powiedzieć heliłabęda...Pajęczyna to pajęczynnica,a śrubokręt to siubąktet,mgła to mygła,kombinezon kombizenon,portmonetka-pomponetka.a buciki i rękawiczki to cici i nene I dogadaj się z dzieckiem... Tłumacz potrzebny od zaraz

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój synek na nosorożca mówił ćaroica :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słowotwórstwo według małych dzieci to bardzo ciekawa sprawa. Ja do tej pory zastanawiam się, czemu moja, w tamtej chwili czteroletnia, sąsiadka nazywała winogron "jodgoj". A "kapanę" świetnie rozumiem, bo kot został ochrzczony "Arfled" :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem pod wrazeniem, ze Twoja niespelna dwuletnia coreczka juz rozroznia czas przeszly od terazniejszego!
    A moja Bi nadal porozumiewa sie za pomoca 8 slow...

    OdpowiedzUsuń