niedziela, 27 stycznia 2013

SZCZEROŚĆ

        Siedzieliśmy w restauracji przy obiedzie, trzymałam Małą na kolanach, a ona opowiadała mi o rzeczach, które widzi. Pokazała paluszkiem zapaloną lampkę i oznajmiła: "ogień", włożyła
 łapę do mojej filiżanki i powiedziała: "kawa", sięgnęła po łyżeczkę i zakomenderowała: "cuker!". Kiedy przynieśli nasze dania, oznajmiła: "objad!"

Gdy kończyliśmy jedzenie, przy sąsiednim stoliku usiadła para. Nie umknęło to uwadze Blanki, natychmiast mnie poinformowała:

- "Pani!" - potwierdziłam więc całą powagą mojego autorytetu: "Tak Blanuś, Pani usiadła"
- "Pan!" - dopowiedziała Mała, a ja jej przytaknęłam: "Tak, Pan przyszedł razem z panią"

Blanka przyglądała się Państwu przez dłużą chwilę, po czym zatrzymała wzrok na głowie mężczyzny, łysej jak kolano i oznajmiła radośnie:
- "Łysi, Pan łysi!"

Zaczęliśmy się dusić ze śmiechu, Mężyk próbował skupić uwagę Blanki na czymś innym, udając, że nie do końca rozumie o co jej chodzi, powtórzył:"Tak, pan ma uszy", co tylko pogorszyło sytuację, bo Blanka dokładnie pokazała palcem, o co jej chodzi i powtórzyła jeszcze raz, dobitnie:

"ŁYSI, ŁYSI!!"

Cóż... Są dwa rodzaje szczerych ludzi: dzieci i pijacy... 


czwartek, 24 stycznia 2013

POSZUKIWANIA

W okolicach godziny piątej trzydzieści rano budzi mnie popłakiwanie Blanki. Rozglądam się i widzę, że nie ma jej w łóżku, łazi po sypialni na wpół śpiąca, popłakująca i mówi:
- "Tati nie ma, Tlali nie ma..."

Nie bardzo kontaktuję, o co jej chodzi, Luby faktycznie już wyszedł do pracy na ranną zmianę, Travis pochrapuje w pokoju obok, więc pytam Małej:
- "Blancik, co Ty robisz, chodź spać, nocka jest..."

Na co rozmazany szkrab, odpowiada mi, wdrapując się na łóżko i wtulając się we mnie:
- "Siukam..."

niedziela, 20 stycznia 2013

PŁAĆ!!!

Cierpliwie tłumaczę Blance, że nie wolno nikogo bić. Ani mamy, ani Traviska, ani taty, bo to boli i będziemy płakać, kiedy nas uderzy. Mała łobuziara robi swoje - kiedy się pozłości, zdenerwuje, kiedy nie dostanie tego, czego chce, przybiega z rączką uniesiną do góry i wykrzykuje:
"Bij, bij!"
Tłumaczę więc jeszcze raz - że nie wolno, bo to boli i będę płakać, czasem zaczynam ryczeć, ostentacyjnie i na pokaz. Wtedy Blanka milknie, przygląda mi się chwilę, w końcu rozkłada szeroko ramionka, obejmuje mnie, przytula się i mówi: 
"Plasiam!" (Przepraszam)

Co nie zmienia faktu, że pół godziny później znów bije, więc zaczynam od nowa tłumaczyć, że nie wolno, bo to boli i będę płakać. 

Po kilku tygodniach takiego tłumaczenia udało mi się w końcu osiągnąć efekt, choć nieco odmienny od zamierzonego....

Teraz Blanka przychodzi do mnie tak po prostu, bije mnie tą chudą rączką i patrzy wyczekująco, jak zareaguję, a kiedy nie zachowuję się zgodnie z oczekiwaniami, ponagla mnie, wydając polecenie:
"Płać mamaPłakaj!"


wtorek, 15 stycznia 2013

NEGOCJACJE

- "Tań!"
Próbuję rozkleić powieki i otworzyć zaspane oczy.
- "Mama!!! Tań!!"

Udało się. Rozglądam się półprzytomnie dookoła. Ciemno jak dupie. A ta siedzi na łóżku pomiędzy nami, w piżamie z dalmatyńczykiem i wskazuje na mnie palcem. Wybór dokonany, jak co dzień, widzę, że decyzja zapadła błyskawicznie i nie ma przebacz. Próbuję grać na zwłokę. Mruczę "zaraz" i wyciągam spod poduszki telefon, żeby sprawdzić, która jest godzina. Piętnaście po siódmej, wolny dzień, nieeee, błagam... Głowa sama opada mi bezwładnie na pościel. Jeszcze tylko chwilę, myślę i przytulam się do ciepłej, miękkiej bawełny

- "TAAAAŃ!!!"

Próbuję renegocjować decyzję małego uparciucha: 
- "Ja nie wstaję. Tata wstanie"
- "Nie! Mama! Tań! Okulala!"

Ściąga z półki za łóżkiem moje binokle i kładzie mi je na głowie. Protestuję:
 - "Ale ja nie chcę wstawać!!!"
- "MAAAAMMMAAA! TAŃ!!!" 

Żeby wzmocnić moją motywację, ciągnie mnie za włosy... Siadam na łóżku. Blanka zadowolona z uzyskanego efektu wycofuje się rakiem na z góry upatrzone pozycje, poganiając mnie:

- "Choć, choć!!!"
I dorzuca ostetntacyjne:
- "Plosie!"

Spełza z łóżka, staje w jego nogach, wyciąga do mnie swoją małą łapkę i komenderuje:

- "Lęka! Mama, lęka!"

Walczę z pokusą, żeby walnąć się z powrotem na łóżko, ale wiem doskonale, jakie to będzie miało konsekwencje. Prawdopodobieństwo nagłego wybuchu jest o wiele większe w trakcie rozmowy z małym uparciuchem niż podczas negocjacji z afgańskim terrorystą. Patrzę wzrokiem zbitego psa w te niebieskie ślepia i już widzę, jak buzia wykrzywia się w podkówkę, już wiem, co będzie dalej, ale zadaję jednak pytanie retoryczne:

- "A jak nie wstanę, to co? Będziesz płakała?
- "Tak!!"

I gadaj tu z taką terrorystką...




sobota, 12 stycznia 2013

ROZWIĄZANIE ZAGADKI :-)

Ubrałam małą w kombinezon, czapkę naciągnęła sobie sama, głównie na oczy, do tego tył na przód, założyłam jej buty, wciągnęłam na małe dłonie rękawiczki, w których palce ciągle błądzą i powiedziałam:
Idziemy na sanki Kajmanie, zobacz, ile śniegu spadło, będzie fajna zabawa!

Blanka zeskoczyła z kanapy i ruszyła w kierunku drzwi, wykrzykując na cały głos radośnie:

- "Jebała, jebała!"

I WTEDY MNIE OLŚNIŁO!
Jebała! A dokładnie coś pomiędzy jebała/jebawa! 
ZABAWA! Moja córka mówi po prostu "zabawa"...

Fajna taka zabawa w zgadywanie, prawda?
 Coś jak próby rozkodowania enigmy :-)

czwartek, 10 stycznia 2013

ZAGADKA I MINI KONKURS

Co ma na myśli moje dziecko, co próbuje mi powiedzieć... zastanawiam się coraz częściej i coraz bardziej gorączkowo, bo niezrozumienie rodzi w Blance olbrzymią frustrację, no bo ona przecież mówi, powtarza, tłumaczy mi, a ja ciągle nie wiem, o co chodzi! Kiedy naprawdę nie łapię, mimo jej wysiłków, histeryzuje i ryczy, tak więc spinam się, główkuję i myślę, aż mi dym idzie uszami. 
Ostatnio Blanka ciągle powtarzała, nie bez powodu wywołując moje niemałe zażenowanie:

- Jebała, jebała! 

Uparcie, kilka razy dziennie tłumaczyła mi, aż w końcu ZROZUMIAŁAM, co ma na myśli. Odetchnęłam i się uśmiałam. 
Kto pierwszy zgadnie, jakie to słowo, ten otrzyma nagrodę niespodziankę :-)

wtorek, 8 stycznia 2013

SANKI

Na Gwiazdkę od swojego wujka Blanka dostała sanki. Stały w garażu i czekały cierpliwie, aż świat zbieleje. Dopiero pierwsze dni stycznia sypnęły skąpo śniegiem, przykryły jednak trawnik pod naszym blokiem cienką warstwę białego puchu, zabraliśmy więc Kajmana na pierwsze saneczkowanie. Uśmiech na buzi Blanki wykwitł prawie tak szybko, jak rumieńce na policzkach od mrozu. Wróciliśmy więc po kilkunastu minutach do mieszkania, gdzie rozegrał się prawdziwy dramat... 

Blanka wyciągnęła sanki na środek pokoju, usiadła ma nich z nieskrywaną nadzieją na kontynuację rozrywki  i zakomenderowała:

" Jeździeć! Jeździeeeećććć!"

Nie pomogło odpychanie się nóżkami od paneli, nie pomogły prośby, okrzyki, ani nawet rozpaczliwy, nieukojony płacz. W domu sanki nie chciały jeździeć...

sobota, 5 stycznia 2013

KIEROWNICZKA

Z lekkim przerażeniem odkryłam ostatnio, że Blanka posługuje się niemal wyłącznie... trybem rozkazującym!
Budzi się, siada na łóżku i oznajmia mi: "Tań!" (Wstań!)
Złazi z kanapy, wyciąga do mnie małą łapę i komenderuje: "Lęka!" ("Ręka!")
Lampkom na choince rozkazuje: "Świecieć sie!"
Psa ciągnie za obrożę, siłując się z nim i skandując: "Choć, choć!"
Wpycha go do łazienki i nakazuje: "Pij!"
Ciągnie mnie za ręce i zawodzi: "Tańc, tanć!" 
Ostatnio wyciągnęła spod łóżeczka suchą jak wór skórkę chleba, zakurzoną, całą w psich kłakach, podetknęła mi ją pod nos i wydała polecenie tonem nieznoszącym sprzeciwu:

"Jedz!" - W końcu kryzys jest, pomyślałam sobie, ale chyba nie aż taki... 

Poskarżyłam się Lubemu, że mi dziecko rozkazuje, a on uśmiechnął się tylko i podsumował krótko:
"Kierowniczy. Po mamusi" 

piątek, 4 stycznia 2013

GADAM I OPOWIADAM

Dziś rano, kiedy na chwilę włączyłam komputer i zajrzałam na bloga, Blanka wpakowała mi się na kolana, obejrzała zamieszczone zdjęcia i... opowiedziała o nich:

"Tlala pi! Oooo, utotał Blanke. Bziaka dal!"
Co w wolnym tłumaczeniu oznaczało:
"Travis śpi! Oooo, ukochał Blankę! I buziaka dał!"

Kolejny etap rozpoczęty. Już nie tylko gadam. Już opowiadam... 


czwartek, 3 stycznia 2013

BUZIAK :-)

 

 Nie ma to jak popołudniowa drzemka na fotelu :-)


No to sobie pospałem....  
 

 Dobra, buziak i załaź ze mnie...

wtorek, 1 stycznia 2013

ŚWIECIEĆ!


Blanka ma zapędy generalskie... Codziennie rano, kiedy już wstanie, zlezie z łóżka, sprawdzi czy pies jest na swoim miejscu i wymusi na nim buziaka, leci do dużego pokoju, staje przed choinką i tupiąc bosymi stopami, rozkazuje jej, a właściwie lampkom na niej zawieszonym:

"Świeć! Świecieć! Świecieć ! Świecieć sie!" :-)