niedziela, 2 grudnia 2012

O RYBOMANII I O TYM, JAK TATA NAUCZYŁ BLANKĘ NOWEGO SŁOWA...

 Mała od czasu wizyty w  zoo, podczas której zobaczyła pływające w stawie złote karasie, wielbi namiętnie "lyby" pod wszelkimi postaciami. Domaga się kilka razy dziennie oglądania zdjęć płetwali w aparacie, potem włącza komputer, prowadzi mnie do biurka, każe usiąść na krześle, pakuje mi się na kolana i zaczyna skandować:
- "Lyby, lyby!"

A kiedy uruchamiam youtube, żebyśmy po raz 174950723538404 mogły pooglądać delfiny (tak, tak, wiem, że to ssaki, ale na tym etapie Blance to naprawdę wsio ryba), orki i wieloryby, to za każdym razem Mała dodaje:
- "Duuuuuzzzeeee!" - szeroko rozkładając rączki, że zademonstrować, jak wielkie ryby ją interesują.

Więc oglądamy. Codziennie. Kilkadziesiąt razy dziennie. W internecie. W aparacie. W książeczkach. W telewizji. Kilkanaście razy dziennie z niegasnącym entuzjazmem Blanka wita pojawiającą się na wizji rybkę mini mini radosnym okrzykiem: "lybka!" i piszczy z radości. Codziennie usiłuje wydłubać z ekranu logo stacji, codziennie śpiącej rybce robi "pa pa!". Tylko czekam, aż zacznie całować ekran na dobranoc. 

Jednym słowem: lybomania. Ryb u nas nigdy dosyć, więc wczoraj tata wydrukował Blance kolorowanki z rybkami. Różne tam były gatunki, więc zaczął Małej o nich opowiadać:

- "Zobacz Blanuś, a tu jest taka mała rybka, gupik. Powiedz: gupik"
A Blanka na to:

- "Gupek!" :-)

4 komentarze:

  1. czyli - trzeba kupić dziecięciu akwarium

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe skad to sie dzieciom bierze? Niby ryba to nic szczegolnego, ot, plywa sobie, dzwieku nie wydaje, a moja tez malo co ze skory nie wyskoczyla jak zabralismy ja do sklepu zoologicznego... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akwarium to świetny pomysł;)


    Podeślij mi swojego maila, bo gdzieś zagubiłam:(

    OdpowiedzUsuń