wtorek, 20 listopada 2012

TO JUŻ?

Kupiłam kilka dni temu Blance drugą kurtkę zimową. Pierwsza po jednorazowym wyjściu połączonym z jedzeniem biszkoptów, chrupek lub z piciem soczku, zwykle nie nadaje się już do ponownego założenia; czasem w trakcie spaceru muszę ją przekładać na drugą, ciemniejszą, brązową stronę. Nabyłam więc, drogą kupna, kremową puchówkę, na szarym polarku, z kapturem. Chłopięcą, bo dziewczęcych w rozmiarze Blanki już nie było. Pomyślałam - malutka jeszcze jest, co jej za różnica, kurtka fajna, ciepła i przeceniona. 

Przyniosłam do domu zakup, pokazałam córce, zaprezentowałam walory: gruba, ale lekka, miła w dotyku... Zawołałam: "Chodź, przymierzymy!" i ku mojemu zdziwieniu, w odpowiedzi usłyszałam stanowcze: "Nie!". Blanka popatrzyła na nowe ubranie i pokręciła przecząco głową. Zirytowałam się lekko, poprosiłam jeszcze raz - reakcja taka sama. Próbowałam więc omamić Małe stworzenie wizją spaceru i zaczęłam podjudzać:

"Chodź założysz kurteczkę, jak się ubierzesz, to pójdziemy na spacerek, nie można wychodzić na spacerek bez kurteczki, chodź Cię ubiorę, zobacz jaka ładna!" I znów zaprezentowałam nowy nabytek. Blanka ruszyła w moim kierunku, ale tylko po to, żeby minąć mnie i reklamowany paltocik z wyraźną pogardą. Podeszła za to do wózka, złapała za wiszącą na jego oparciu starą, różowo - brązową kurtkę i oznajmiła tonem nieznoszącym sprzeciwu:
"Ta!"
I dorzuciła:
"Idzimy!"

I gadaj tu z taką modystką.
To już? Już się zaczyna? Tak szybko? W wieku półtora roku? 
Czekam z nieniecierpliwością, aż powie mi, że nie ma co na siebie włożyć...

6 komentarzy:

  1. Cudna mała modnisia :)
    Tak to jest jak się wychowuje dziewczynkę od małego na świadomą kobietę :))
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam "z niecierpliwością" i aż mnie zatkało :-) Na szczęście wszystko jest prawidłowo.
    A może to nie modnisia, może Ona po prostu lubi swoje stare, dobrze znane ciuszki, a nie jakieś nowe, sztywne, inaczej pachnące? I wtedy Ci pozazdroszczę, bo mam w domu właśnie taką, co nigdy nie ma co na siebie włożyć (a szafa pęka w szwach).
    Blanka jest cudowna, a te iskry w Jej oczach...
    Pozdrawiam serdecznie. Danka

    OdpowiedzUsuń
  3. Mala pieknisia, widocznie wie w czym jej do twarzy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczynki mają strojenie w genach. Cór miała 10 miesięcy jak podawana była do chrztu w białej sukience. jako, że sama już chodziła, to każdego ranka zaprowadzała mnie do szafy i pokazywała "to". Chodziła w tej kreacji aż się zużyła (nawet w zimie pod kurteczkę).
    ...potem nadejdzie czas różu, falbanek, tiulu i krynoliny. Wszystko co najlepsze przed Wami :)
    babz

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobno też taka byłam:)Tak twierdzi Mamcia. Ja sobie przypominam jak się stroiłam w przedszkolu.Przemycałam stroje na zmianę i kiedy Mama zniknęła mi z pola widzenia przebierałam się w to co mi się podobało.Na przykład tiulowe sukienki w środku zimy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A to się porobiło ;)

    (www.swiat-wg-anuli.bloog.pl)

    OdpowiedzUsuń